szukaj
Wyślij rozważanie na email
:
Rozważania na każdy dzień

sobota, 17 sierpnia 2019

Dziewiętnasty Tydzień Zwykły – Sobota
63. BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DZIECI

1. Miłość Jezusa do dzieci i do tych, którzy stają się dziećmi Bożymi.
2. Życie w dziecięctwie i dziecięctwo Boże.
3. Dziecięctwo duchowe i pokora.

63.1 Jak często ukazuje Ewangelia, Jezus bardzo kochał chorych, tych, którzy najbardziej Go potrzebowali oraz dzieci. Te ostatnie ukochał w sposób szczególnie czuły, ponieważ poza tym, że zawsze potrzebują pomocy, posiadają zalety, których On wymaga, jako niezbędnych warunków uczestnictwa w Jego Królestwie.

     więcej..

niedziela, 18 sierpnia 2019

Dwudziesta Niedziela Zwykła
Rok C

66. OGIEŃ MIŁOŚCI BOŻEJ

           1. Wiara w miłość Boga do ludzi.
           2. Miłość domaga się wzajemności, a ta wyraża się w czynach.
           3. Rozpalać w innych miłość do Chrystusa.

66.1 ...Jezus mówi nam w dzisiejszej Ewangelii: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. W Chrystusie miłość Boża osiąga swój najwyższy wyraz: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał.

     więcej..

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Dwudziesty Tydzień Zwykły – Poniedziałek
67. RADOŚĆ I WIELKODUSZNOŚĆ

1. Bogaty młodzieniec. Radość oddania się.
2. Pan przechodzi i prosi.
3. Smutek przyczyną wielu szkód w duszy. Radość wielkoduszności.

67.1 Pobłogosławiwszy dzieci, Jezus opuścił jedną z miejscowości w Judei, które przemierzał, a gdy był w drodze, pewien młodzieniec rzucił się przed Nim na kolana i zapytał Go: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?
     więcej..

wtorek, 20 sierpnia 2019

Dwudziesty Tydzień Zwykły – Wtorek
68. CHRZEŚCIJAŃSKI SENS DÓBR ZIEMSKICH

1. Dobra ziemskie winny być podporządkowane nadprzyrodzonemu celowi człowieka.
2. Bogactwo i talenty osobiste winny służyć dobru. Ubóstwo chrześcijanina.
3. Rozwijać talenty dla dobra innych.

68.1 Apostołowie – podobnie jak Pan – z ubolewaniem patrzyli na odchodzącego bogatego młodzieńca, który nie chciał pozostawić swoich bogactw i iść za Nauczycielem. Widzieli, jak odchodził z charakterystycznym smutkiem człowieka, który nie chce spełnić tego, czego wymaga od niego Bóg.
     więcej..

środa, 21 sierpnia 2019

14. ŚW. PIUSA X*
WSPOMNIENIE

1. Potrzeba przekazywania nauki Kościoła. Wykorzystywać wszystkie dostępne środki.
2. Pogoda ducha i humor wobec trudności.
3. Miłość do Kościoła i papieża.

14.1 ...Lata pontyfikatu św. Piusa X były szczególnie trudne z powodu przemian wewnętrznych zachodzących w wielu krajach, które wywarły poważny wpływ na wiernych chrześcijan... próby pogodzenia wiary z filozofią, która w samych swych zasadach była jej daleka...

     więcej..

czwartek, 22 sierpnia 2019

Dwudziesty Tydzień Zwykły – Czwartek
70. POWOŁANI NA UCZTĘ WESELNĄ

1. Chrystus zaprasza nas na ucztę.
2. Dobre przygotowanie się do Komunii świętej. Unikanie rutyny.
3. Miłość do Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

70.1 Wiele przypowieści w Ewangelii zawiera uporczywe wezwanie Jezusa skierowane do wszystkich ludzi i do każdego człowieka w jego określonej sytuacji. W dzisiejszym czytaniu z Ewangelii,  Pan mówi nam o królu, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi i posłał swoje sługi, żeby zwołali zaproszonych gości.

     więcej..

Wielki Poniedziałek
MĘKA PAŃSKA

41. ZAPARCIE SIĘ PIOTRA

 1. Piotr trzykrotnie zaprzecza, że zna Pana. Nasze zapieranie się Chrystusa.
               2. Spojrzenie Jezusa i skrucha Piotra.
               3. Prawdziwy żal i akt skruchy.

41.1 W chwili, gdy przed Sanhedrynem toczy się proces przeciwko Jezusowi, następuje najsmutniejsza w życiu Piotra scena. On, który porzucił wszystko, żeby iść za Panem, widział tyle cudów i doznał tylu dowodów miłości, teraz kategorycznie się Go wypiera. Czuje się osaczony do tego stopnia, że pod przysięgą zaprzecza, że znał Jezusa.

Kiedy Piotr był na dole, na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się [przy ogniu], przypatrzyła mu się i rzekła:„I ty byłeś z tym Nazarejczykiem Jezusem”. Lecz on zaprzeczył, mówiąc: „Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz”. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, ujrzawszy go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: „To jest jeden z nich”. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: „Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem”. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: „Nie znam tego człowieka, o którym mówicie” (Mk 14, 66-71).

Zaparł się swego Pana, a tym samym zaparł się najgłębszego sensu swej egzystencji. Zaprzeczył, że jest Apostołem, świadkiem życia Chrystusa, że wyznaje iż Jezus jest Synem Boga żywego. Wszystko zniweczył: uczciwe życie, powołanie jako Apostoła, nadzieje pokładane w nim przez Boga, przeszłość i przyszłość. Jak to możliwe, że mógł powiedzieć: „Nie znam tego człowieka”?

Parę lat przedtem cud, którego dokonał Jezus, miał dla niego szczególne i głębokie znaczenie. Na widok cudownego połowu ryb Piotr zrozumiał wszystko: przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali (Łk 5, 8-9). Zdawałoby się, że w jednej chwili zrozumiał wszystko: świętość Chrystusa i swój grzeszny stan. Czarne poznaje się przez kontrast z białym, ciemność – ze światłem, brud – z czystością, grzech – ze świętością. W chwili, kiedy jego usta mówiły, że z powodu grzechów nie czuje się godny być przy Panu, jego oczy i cała postawa błagały Jezusa, żeby nigdy się od Niego nie oddalił. Był to bardzo szczęśliwy dzień. Wtedy rzeczywiście wszystko się zaczęło. A Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim (Łk 5, 10-11). Od tego czasu Piotra będzie miał przed sobą wielki cel: kochać Chrystusa i być rybakiem ludzi. Wszystko pozostałe miało służyć jako środek i narzędzie do osiągnięcia tego celu. Niestety, zwyciężały słabość i strach przed ludźmi.

Grzech i niewierność stanowią zaprzeczenie Chrystusa i najpiękniejszych ideałów, które w nas zasiał. Grzech sieje wielkie zniszczenie w człowieku. Dlatego, wsparci łaską, powinniśmy z uporem walczyć o unikanie każdego dobrowolnego grzechu powszedniego i grzechu ciężkiego – czy to spowodowanego złością, ułomnością czy też zawinioną niewiedzą.

A w wypadku popełnienia grzechu, jeżeli przytrafiło się to nieszczęście, powinniśmy starać się, żeby obróciło się ku dobremu. Skrucha wzmacnia więzy przyjaźni z Panem. Nasze błędy nie powinny nas nigdy zniechęcać, lecz służyć naszej pokorze. Szczera skrucha jest zawsze okazją do nowego spotkania z Panem, z którego mogą wypływać niespodziewane owoce dla naszego życia wewnętrznego. Jeżeli zgrzeszymy, powinniśmy powrócić do Pana z bólem, skruchą, lecz bez popadania w rozpacz.

Upadek Piotra trwał godzinę, lecz w jednej chwili potrafił się podnieść i wznieść wyżej niż znajdował się przed wypadkiem. Niebo pełne jest wielkich grzeszników, którzy potrafili okazać skruchę. Jezus przyjmuje nas zawsze i cieszy się, kiedy powracamy na porzuconą drogę. Także wtedy, gdy chodzi o rzeczy drobne.

41.2 Gdy zmaltretowanego Pana prowadzono przez jeden z przedsionków, obrócił się i spojrzał na Piotra (Łk 22, 61). Ich spojrzenia się spotkały. Piotr zapewne chciał spuścić głowę, lecz nie mógł odwróci wzroku od Tego, którego się zaparł. Doskonale znał spojrzenia Zbawiciela. Nie potrafił oprzeć się ich mocy i urokowi. One wzbudziły w nim powołanie. Pamiętał czułe spojrzenie Nauczyciela owego dnia, kiedy patrząc na swoich uczniów stwierdził: Oto są moi bracia, siostry i matka. Zapamiętał też spojrzenie, które przejęło go drżeniem, kiedy chciał z drogi Pana usunąć Krzyż. Widział współczujące spojrzenie, którym Jezus objął małodusznego młodzieńca, który nie potrafił pójść za Nim. Widział łzy Jezusa nad grobem Łazarza! Piotr znał spojrzenia Zbawiciela.

A jednak nigdy jeszcze nie widział takiego wyrazu twarzy Pana jak w tamtej chwili, spojrzenia przepojonego smutkiem. Nie były to oczy surowe, choć pełne wyrzutu. Było to błagalne spojrzenie, mówiące: Szymonie, Ja prosiłem za tobą.

Jego spojrzenie zatrzymało się przez chwile na Piotrze: Jezusa gwałtownie popychali żołnierze, lecz Piotr je zauważył. Zobaczył, jak Pan litościwie spojrzał na głęboką ranę jego winy. Wówczas zrozumiał ciężar swojego grzechu i spełnienia się przepowiedni o zdradzie. Wspomniał na słowa Pana: „Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz”. I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał (22, 61-62). Wyjście na zewnątrz „oznaczało wyznanie swej winy. Gorzko zapłakał, ponieważ potrafił kochać, i natychmiast słodycz miłości zastąpiła w nim gorycz bólu”[1].

Świadomość, że Pan na niego spojrzał, uchroniła go przed rozpaczą. Było to spojrzenie pocieszenia, dzięki któremu Piotr poczuł, że Pan go rozumie i wybacza mu. Przypomniał sobie przypowieść o Dobrym Pasterzu, o synu marnotrawnym, o zagubionej owieczce.

Piotr wyszedł na zewnątrz, aby odciąć się od sytuacji, w którą nieroztropnie popadł. Chciał uniknąć dalszych upadków. Zrozumiał, że to nie dla niego. Wspomniał na Pana i gorzko zapłakał.

To właściwa chwila, byśmy i my także zapłakali nad naszymi grzechami, małością, upadkami, zdradami:

Gorzkie żale, przybywajcie,
            Serca nasze przenikajcie.
            Rozpłyńcie się, me źrenice,
            Toczcie smutnych łez krynice.

(...)

Cóż jest, pytam, co się dzieje?
            Wszystko stworzenie truchleje!
            Na ból męki Chrystusowej
            Żal przejmuje bez wymowy[2].

W życiu Piotra dostrzegamy elementy naszego własnego życia. „Cierpienie z Miłości. – Bo On jest dobry. Bo jest twoim Przyjacielem, który ofiarował za ciebie swoje Życie. – Bo wszystko dobre, co posiadasz, pochodzi od Niego. – Boś go tak bardzo obraził... Bo on ci przebaczył... On!... tobie!! – Płacz, mój synu, z bólu Miłości”[3].

Skrucha przynosi duszy szczególne męstwo, przywraca nadzieję, sprawia, że chrześcijanin zapomina o sobie samym i na nowo zbliża się do Boga w akcie najgłębszej miłości. Skrucha doskonali życie wewnętrzne i zawsze wyjednuje miłosierdzie Boże. Ale ja patrzę na tego, kto jest biedny i zgnębiony (Iz 66, 2).

 Chrystus nie uważał, że budowanie Jego Kościoła na człowieku, któremu zdarzają się upadki, jest niestosowne. Bóg wykorzystuje również słabe narzędzia. Jeśli człowiek okaże skruchę, potrafi dokonać wielkich czynów, może przyczynić się do zbawienia ludzi.

Jest bardzo prawdopodobne, że po zaparciu się Jezusa i okazaniu skruchy Piotr poszedł szukać Najświętszej Maryi Panny. My też, mając wyraźnie w pamięci nasze upadki i chwile, w których zaparliśmy się Jezusa, idźmy do Maryi.

41.3 Prawdziwa skrucha, oprócz wielkiego męstwa, przynosi duszy szczególną radość i uzdalnia do większej skuteczności w pracy. „Mistrz przechodzi wciąż od nowa bardzo blisko nas. Patrzy na nas... I jeśli ty spojrzysz na Niego, jeśli Go będziesz słuchał, jeśli go nie odepchniesz, On cię nauczy, jak nadać wszystkim twoim czynom sens nadprzyrodzony... A wtedy i ty, gdziekolwiek się znajdziesz, będziesz rozsiewał otuchę, radość i pokój”[4].

Również na Judaszu w chwili jego zdrady spoczęło spojrzenie Pana. Nazywając go przyjacielem, ponaglał go, by się zmienił. „Przyjacielu po coś przyszedł?” (Mt 26, 50). W tej chwili Judasz nie okazał skruchy, dopiero później, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników (Mt 27, 3).

Jak wielka jest różnica miedzy Piotrem a Judaszem! Obaj w sposób odmienny zdradzili swego Nauczyciela. Obaj okazali skruchę. Piotr – pomimo zaparcia się – stanie się skałą, na której będzie się wznosił Kościół Chrystusa aż do skończenia czasów. Judasz poszedł i powiesił się (Mt 27, 5). Nie wystarcza zwyczajna ludzka skrucha, która rodzi trwogę, gorycz i rozpacz.

Skrucha związana z Chrystusem zmienia się ból radosny, ponieważ przywraca utraconą przyjaźń. Dzięki bólowi z powodu swego zaparcia się Piotr w jednej chwili mocniej niż kiedykolwiek zjednoczył się Panem. Z zaparcia zrodziła się wierność, która doprowadzi go aż do męczeństwa.

Z Judaszem stało się coś odwrotnego, pozostał sam. „Co nas to obchodzi? To twoja sprawa” – powiedzieli mu arcykapłani, gdy chciał zwrócić im swą zapłatę za zdradę. W samotności spowodowanej przez grzech Judasz nie potrafił zwrócić się do Chrystusa. Zabrakło mu nadziei.

Powinniśmy w naszym sercu często rozbudzać ból Miłości z powodu swoich grzechów, zwłaszcza podczas rachunku sumienia pod koniec dnia i podczas przygotowania się do spowiedzi.

„Tobie, który się tak łatwo zniechęcasz, powtórzę coś bardzo pocieszającego: Bóg nie odmawia swej łaski temu, kto robi, co może. Nasz Pan jest Ojcem. Jeśli więc syn mówi Mu w ciszy swego serca: „Ojcze mój niebieski, oto przychodzę do Ciebie, dopomóż mi” i zwraca się przy tym do Matki Bożej, która jest naszą Matką, to się nie zawiedzie”[5].



[1] Św. Augustyn, Kazanie 295.
[2]
Fragment nabożeństwa wielkopostnego Gorzkie żale, cyt. za: ks. J. Sielecki, Śpiewnik kościelny, s. 724.
[3]
Św. Josemaría Escrivá, Droga, 436.
[4]
Św. Josemaría Escrivá, Droga krzyżowa, Stacja VIII.
[5]
Św. Josemaría Escrivá, Droga krzyżowa, Stacja X.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności