szukaj
Wyślij rozważanie na email
miałczy:
Rozważania na każdy dzień

piątek, 20 października 2017

36. ŚW. JANA KANTEGO
WSPOMNIENIE

1. Święty Jan z Kęt, teolog i jałmużnik.
2. Jedność życia.

3. Przybliżać wszystkich do Ojca.

36.1 Jan Kanty, jako profesor teologii Akademii Krakowskiej, utrzymywał się ze skromnej pensji profesorskiej, jednak swoim niewielkim dobytkiem zawsze dzielił się z potrzebującymi. W każdym człowieku, a szczególnie w potrzebujących pomocy, widział Chrystusa.
     więcej..

sobota, 21 października 2017

Dwudziesty Ósmy Tydzień Zwykły – Sobota
45. GRZECH PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU

1. Zamknięcie na dar miłosierdzia Bożego uniemożliwia odpuszczenie grzechów.
2. Utrata „poczucia grzechu”.

3. Przy Chrystusie zrozumiemy, czym naprawdę jest grzech. Delikatność sumienia.

45.1 Św. Łukasz przytacza w dzisiejszej Ewangelii wstrząsające słowa Jezusa: Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone.
     więcej..

niedziela, 22 października 2017

Dwudziesta Dziewiąta Niedziela Zwykła
Rok A

46. CO BOŻEGO – BOGU

1. Chrześcijanie powinni lojalnie współpracować dla dobra społecznego.
2. Religijny wymiar życia człowieka.

3. Wiara jest potężnym światłem, które oświeca życie społeczne.

46.1 Pierwsze czytanie z dzisiejszej Mszy św. ukazuje nam, w jaki sposób Bóg wybiera swoje narzędzia zbawienia tam, gdzie zechce. Posłuży się pogańskim królem Cyrusem, żeby wyprowadzić swój lud z niewoli.

     więcej..

poniedziałek, 23 października 2017

Dwudziesty Dziewiąty Tydzień Zwykły – Poniedziałek
49. NADZIEJA ŻYCIA

1. Dobra doczesne a nadprzyrodzona nadzieja.
2. Chrześcijańskie oderwanie się od rzeczy materialnych.

3. Pan jest źródłem naszej ufności.

49.1 Człowiek z tłumu podszedł do Jezusa i prosił Go, aby rozstrzygnął sprawę spadkową. Z reakcji Pana można wnioskować, że człowiek ten bardziej troszczył się o dobra materialne niż o uważne słuchanie Nauczyciela.
     więcej..

wtorek, 24 października 2017

   Dwudziesty Dziewiąty Tydzień Zwykły – Wtorek
  50. CZUJNOŚĆ W MIŁOŚCI

1. Z zapalonymi pochodniami
2. Walka w drobnych rzeczach pozwoli nam zachować czujność.

3. Strzeżmy się duchowej letniości.

50.1 Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy podobni do ludzi, oczekujących powrotu swego pana z uczty weselnej, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze.  Te słowa Pan kieruje do nas w dzisiejszej Ewangelii.
     więcej..

środa, 25 października 2017

Dwudziesty Dziewiąty Tydzień Zwykły – Środa
      51. WIELKIE WYMAGANIA

1. Jesteśmy odpowiedzialni za wykorzystanie otrzymanych łask.
2. Rzetelność w pracy zawodowej i troska o prestiż zawodowy.

3. Odpowiedzialność w apostolstwie.

51.1 Gdy Jezus przypomniał o potrzebie czujności, Piotr zapytał Go, czy to odnosi się tylko do nich, Jego najbliższych, czy do wszystkich. Pan ponownie podkreślił, że nie możemy przewidzieć chwili, w której Bóg wezwie nas do zdania sprawy z zarządzania powierzonym nam majątkiem...
     więcej..

Dwudziesty Dziewiąty Tydzień Zwykły – Poniedziałek
49. NADZIEJA ŻYCIA

1. Dobra doczesne a nadprzyrodzona nadzieja.
2. Chrześcijańskie oderwanie się od rzeczy materialnych.

3. Pan jest źródłem naszej ufności.

49.1 Człowiek z tłumu podszedł do Jezusa[1] i prosił Go, aby rozstrzygnął sprawę spadkową. Z reakcji Pana można wnioskować, że człowiek ten bardziej troszczył się o dobra materialne niż o uważne słuchanie Nauczyciela. Wydaje się niestosowna ta prośba do Mesjasza, który mówi o Królestwie Bożym. Jezus mu odpowie: Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? A następnie korzysta z tej okazji, żeby zwrócić uwagę wszystkim: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia. Żeby Jego nauczanie było jasne, zilustrował je przypowieścią. Pewnemu zamożnemu człowiekowi tak dobrze obrodziło pole, że zabrakło mu miejsca w spichlerzach. Pomyślał sobie, że skończyły się dla niego złe czasy i ma zapewnioną bezpieczną egzystencję; zapobiegliwie postanowił zburzyć stare spichlerze i zbudować większe, które mogłyby pomieścić owe obfite zbiory. Ograniczał się do odpoczynku, jedzenia, picia i używania, gdyż życie okazało się dla niego bardzo hojne, i na tym kończył się jego horyzont. Zapomniał – jak tylu ludzi! – o tym co podstawowe: że ziemska egzystencja jest niepewna i krótkotrwała. Złożył swoją nadzieję w dobrach przemijających i nie myślał o tym, że wszyscy jesteśmy w drodze do nieba.

Bóg zjawił się nagle w życiu tego bogatego i zadufanego w sobie rolnika, któremu zdawało się, że wszystko już ma zapewnione: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Bezmyślność tego człowieka polegała na tym, że upatrywał swoją przyszłość i gwarancję bezpieczeństwa w dobrach ziemskich, które są z natury kruche i przemijające. Godziwego dążenia do posiadania tego, co konieczne dla życia, dla rodziny i swojego rozwoju nie można mylić z pragnieniem posiadania coraz więcej za wszelką cenę. Nasze serce powinno być zakotwiczone w niebie. Jeżeli Pan jest naszą nadzieją, potrafimy być szczęśliwi zarówno posiadając wiele, jak i mało. „Ani narody zatem, ani poszczególni ludzie nie mogą uważać wzrastającego ciągle dobrobytu za cel najwyższy. Każdy bowiem postęp niesie podwójną możliwość: z jednej strony jest on konieczny człowiekowi dla coraz to pełniejszego rozwoju człowieczeństwa; z drugiej jednak zamyka go jakby w więzieniu, jeśli dąży się do niego jako do najwyższego dobra, poza którym nie należy dbać o nic innego. W tym ostatnim wypadku serca stają się twarde, dusze zamykają się przed drugimi, ludzie wiążą się z sobą nie dla przyjaźni, ale dla korzyści, a ta łatwo przeciwstawia ich sobie i rozdziela. Dlatego samo tylko zdobywanie dóbr gospodarczych nie tylko staje na przeszkodzie rozwojowi człowieczeństwa, ale również sprzeciwia się wrodzonej wielkości człowieka. Albowiem tak narody, jak i ludzie zarażeni chciwością wykazują w sposób oczywisty niedorozwój moralny”[2]. Nasza ufność do Boga może zostać zniszczona przez nieuporządkowaną miłość dóbr doczesnych. Nie popełniajmy tego głupiego błędu: nie ma większego skarbu aniżeli posiadanie Chrystusa.

49.2 Pismo Święte często nas upomina, byśmy kierowali nasze serce ku Bogu. Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, bądźcie trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa[3] – zachęcał apostoł Piotr pierwszych chrześcijan. A św. Paweł radzi Tymoteuszowi: Bogatym na tym świecie nakazuj, by nie pokładali nadziei w niepewności bogactwa, lecz w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do używania[4]. Apostoł narodów dodaje, że chciwość jest korzeniem wszelkiego zła. W pogoni za pieniędzmi niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami[5]. W ślad za św. Pawłem Kościół przypomina obecnie: „Niechaj tedy wszyscy starają się należycie kierować swymi uczuciami, aby korzystanie z rzeczy ziemskich i przywiązanie do bogactw wbrew duchowi ewangelicznego ubóstwa nie przeszkodziło im w osiągnięciu doskonałej miłości, zgodnie z upomnieniem Apostoła: Którzy używają świata tego, niech nie zatrzymują się w nim: przemija bowiem postać tego świa­ta (por. 1 Kor 7,31)”[6].

Nieuporządkowane korzystanie z dóbr materialnych może wypływać z nieodpowiednich intencji, kiedy to pragnie się bogactw dla nich samych, jakby były dobrami absolutnymi. Przywiązanie do nich może też wyrażać się w metodach stosowanych w celu ich zdobycia: bezładnej i trwożliwej pogoni za tym, aby mieć więcej. Często nie bierze się pod uwagę tego, że krzywdzi się  innych, szkodzi własnemu zdrowiu, zaniedbuje rodzinę, wykształcenie dzieci. Nieporządek, który daje miejsce skąpstwu, może zasadzać się także na sposobie korzystania z dóbr: jeżeli używa się ich tylko dla własnego pożytku, nie dając jałmużny, nie wspierając potrzebujących.

Zachłanne pragnienie dóbr materialnych stanowi poważną przeszkodę w podążaniu za Chrystusem. Oderwanie się i właściwe korzystanie z dóbr potrzebnych dla utrzymania rodziny, z narzędzi pracy, z tego co służy godnemu odpoczynkowi, co należy odłożyć dla przyszłości – bez niepokoju, z nadzieją zawsze utkwioną w Bogu – służy nastawieniu duszy na dobra Boże. „Jeżeli zawsze chcecie pozostać panami samych siebie, zdobądźcie się na prawdziwy wysiłek oderwania się od wszystkiego i uczyńcie to bez lęku, wahania i oporów. Potem przy wypełnianiu swych różnych obowiązków osobistych, rodzinnych... korzystajcie uczciwie z odpowiednich środków ludzkich, myśląc o służeniu Bogu, Kościołowi, swoim bliskim, swym zadaniom zawodowym, swemu krajowi i całej ludzkości. Pamiętajcie, że w sposób rzeczywisty liczy się nie to, czy macie to i tamto, czy brakuje wam tego i owego, ale to, czy żyjecie zgodnie z prawdą, której uczy nas wiara chrześcijańska, a mianowicie, że rzeczy stworzone są jedynie środkami, niczym więcej. Dlatego strzeżcie się zwodniczej iluzji traktowania ich jako czegoś ostatecznego”[7].

Jeżeli będziemy blisko Chrystusa, wystarczy nam niewiele, żeby iść przez życie z radością dzieci Bożych. Jeżeli oddalimy się od Niego, nasze serce zawsze będzie nienasycone.

49.3 Wiele lat temu – opowiadał mi pewien przyjaciel – byłem na ćwiczeniach wojskowych. Odbywaliśmy praktyki w przer­wie między studiami. Pamiętam, że pojawił się tam nowy, młody podporucznik. Zameldował się u dowódcy, żeby dowiedzieć się, do jakiej jednostki jest przeznaczony, a ten kazał mu udać się do pewnej wioski zwanej Ruda i jakby mimochodem dodał, iż powinien pojechać tam konno. (...) Nowy oficer nigdy dotąd nie dosiadał konia; przez całą kolację niespokojnie wypytywał o konie i prosił o praktyczne wskazówki. Wówczas ktoś mu powiedział: „Słuchaj, przede wszystkim musisz zachowywać się pewnie. Nie daj po sobie poznać, że wsiadasz na konia pierwszy raz. To ma decydujące znaczenie”.

Następnego dnia wczesnym rankiem na oficera czekał żołnierz z koniem. Podporucznik wdrapał się na konia, ale zwierzę od razu zorientowało się, z kim ma do czynienia. Ku przerażeniu jeźdźca wierzchowiec ruszył kłusem; potem szedł, dokąd chciał i zatrzymywał się, gdzie chciał. Pasł się przy drodze, na nic zdało się pociąganie lejcami. Biedny podporucznik był przerażony. Spotkał grupę inżynierów, którzy rozwijali druty elektryczne i zapytali go: „Hej, ty, dokąd jedziesz?” Jeździec odpowiedział z rezygnacją: „Ja? Ja jadę do Jaurriety; ale nie wiem dokąd idzie to zwierzę”.

Może gdyby również nas zapytano: „A ty, dokąd jedziesz?”, odpowiedź byłaby podobnie bezradna: „Ja? Ja szedłem ku Miłości, szedłem ku Prawdzie, szedłem ku Radości; ale nie wiem, dokąd prowadzi mnie życie...”.

Jakże wspaniale byłoby, gdybyśmy na pytanie: „dokąd idziesz?”, mogli odpowiedzieć: „zmierzam ku Bogu, poprzez pracę, poprzez trudności życia, przez tę chorobę”... Oto cel, ku któremu powinny nas prowadzić dobra ziemskie! Byłoby wielką szkodą, gdybyśmy jak dobro absolutne traktowali to, co powinno być tylko środkiem! Zastanówmy się na zakończenie naszej modlitwy, czy praca zawodowa oznacza dla nas szukanie Boga, czy posiadanie dóbr materialnych czyni nas lepszymi...

Jezus Chrystus ustawicznie uczy nas, że przedmiotem nadziei chrześcijańskiej nie są dobra ziemskie, które rdza i mól niszczą i złodzieje włamują się i kradną[8], ale skarby niezniszczalnego dziedzictwa. Sam Chrystus jest naszą jedyną nadzieją[9]. Nic innego nie może wypełnić naszego serca. A przy Nim spotkamy wszystkie obiecane dobra, które nie mają końca. Środki materialne mogą służyć osiągnięciu celów ludzkich i nadprzyrodzonych. Ale są jedynie środkami – nie zamieniajmy ich na cele same w sobie.

Najświętsza Maryja Panna, Nadzieja nasza, pomoże nam złożyć nasze serce we właściwym miejscu – w Chrystusie, jeżeli zwrócimy się do Niej z ufnością! Sancta Maria, Spes nostra, ora pro nobis. Święta Maryjo, Nadziejo nasza, módl się za nami!



[1] Łk 12,13-21.

[2] Bł. Paweł VI, Enc. Populorum progressio, 19.

[3] 1 P 1,13.

[4] 1 Tm 6,17.

[5] 1 Tm 6,10.

[6] Sobór Watykański II, Konst. Lumen gentium, 42.

[7] Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 118.

[8] Mt 6,19.

[9] 1 Tm 1,1.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności