szukaj
Wyślij rozważanie na email
miałczy:
Rozważania na każdy dzień

poniedziałek, 20 listopada 2017

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Poniedziałek
85. PAN NIGDY NIE ODMAWIA SWEJ ŁASKI

1. W chwilach ciemności módlmy się z zwiększą  żarliwością.
2. Kierownictwo duchowe jest naturalną drogą działania Bożego w duszy.

3. Potrzeba wiary i nadprzyrodzonego spojrzenia w kierownictwie duchowym.

85.1 Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha – czytamy w dzisiejszej Ewangeliijakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Niektórzy Ojcowie Kościoła zwracają uwagę, iż ten ślepy u bram Jerycha jest obrazem ... [gdy] dusza czasem może przeżywać chwile zaślepienia i ciemności

     więcej..

wtorek, 21 listopada 2017

42. OFIAROWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY*
WSPOMNIENIE

    1. Znaczenie tego święta. Oddanie Maryi.
2. Nasze oddanie. Odpowiedź na łaskę.

3. Naśladowanie Najświętszej Panny. Odnowienie oddania.

42.1 Nie wiemy nic o życiu Najświętszej Maryi Panny do chwili, kiedy objawił się Jej Archanioł i oznajmił Jej, iż została wybrana na Matkę Boga... Św. Łukasz, który tak pilnie badał wszystkie źródła zawierające wiadomości i dane, pomija jakiekolwiek odniesienie do Maryi jako dziewczynki.

     więcej..

środa, 22 listopada 2017

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Środa
87. CHCEMY, ŻEBY CHRYSTUS KRÓLOWAŁ!

1. Wszystko na nowo odrodzić w Chrystusie!
2. Jezus cierpi z powodu odrzucenia przez ludzi.

3. Budowanie królestwa Chrystusa.

87.1 Kiedy Jezus znajdował się w pobliżu Jerozolimy, wielu oczekiwało rychłego nadejścia Królestwa Bożego, królestwa – według mylnego poglądu – doczesnego. Żydzi sądzili, że Pan po obaleniu rzymskiej potęgi triumfalnie wkroczy do miasta, a kiedy ten moment nastąpi, oni zajmą uprzywilejowaną pozycję.
     więcej..

czwartek, 23 listopada 2017

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Czwartek
88. ŁZY JEZUSA

1. Jezus nie jest obojętny na los ludzi.
2. Najświętsze człowieczeństwo Chrystusa.

3. Żywić uczucia Jezusa.

88.1 Z Góry Oliwnej Jezus schodził stokiem zachodnim, kierując się ku Świątyni. Towarzyszył mu pełen żarliwości tłum, który wykrzykiwał pochwały na cześć Mesjasza. W pewnym momencie Jezus się zatrzymał i spojrzał na Jerozolimę... Na widok miasta Jezus zapłakał nad nim.
     więcej..

piątek, 24 listopada 2017

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Piątek
89. DOM MODLITWY

1. Jezus wyrzuca sprzedawców ze Świątyni.
2. Świątynia miejscem modlitwy.

3. Prawdziwy kult.

89.1 Jedno z czytań przewidzianych na dzisiejszą Mszę św., zawiera fragment Księgi Machabejskiej, kiedy to Juda i jego bracia po zwycięstwie nad nieprzyjaciółmi postanowili oczyścić i odnowić Świątynię Pana, która została sprofanowana przez pogan i przez tych, co nie dochowali wierności wierze swoich przodków.
     więcej..

sobota, 25 listopada 2017

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Sobota
90. KOCHAĆ CZYSTOŚĆ

1. Bez czystości jest niemożliwa miłość.
2. Czystość małżeńska a dziewictwo.

3. Apostolstwo czystości. Środki do jej zdobycia.

90.1 Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzili, że nie ma zmartwychwstania, i postawili Mu pytanie, ich zdaniem, ukazujące absurd tej prawdy przyjmowanej przez resztę Żydów.
     więcej..

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Czwartek
88. ŁZY JEZUSA

1. Jezus nie jest obojętny na los ludzi.
2. Najświętsze człowieczeństwo Chrystusa.

3. Żywić uczucia Jezusa.

88.1 Z Góry Oliwnej Jezus schodził stokiem zachodnim, kierując się ku Świątyni. Towarzyszył mu pełen żarliwości tłum, który wykrzykiwał pochwały na cześć Mesjasza. W pewnym momencie Jezus się zatrzymał i spojrzał na Jerozolimę, która rozciągała się pod jego stopami. Na widok miasta Jezus zapłakał nad nim[1]. Ten nieoczekiwany płacz przerwał radość wszystkich. W owej chwili Pan zobaczył, jak za parę lat to miasto, które tak bardzo kochał, zostanie zniszczone, ponieważ nie rozpoznało czasu swojego nawiedzenia. Mesjasz przemierzał jego ulice, nauczał Dobrej Nowiny, jego mieszkańcy oglądali cuda... a nie zmienili się. O, gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię cie­bie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia[2].

W tych wierszach możemy wyczytać trwogę, która ściskała serce Jezusa. Ale dlaczego Jerozolima nie zrozumiała szczególnej łaski nawrócenia, która jej była dana tego dnia wraz z triumfalnym wjazdem Jezusa? Dlaczego z uporem zamykała oczy na światło? Miała wiele okazji, żeby uznać Jezusa za swego Mesjasza i swego Odkupiciela; ta nadarzająca się okazja będzie ostatnia. Jeżeli odrzuci tę ostatnią szansę, wszystkie nieszczęścia opisane w tym proroctwie spadną na nią. A jednak odrzuciła i wszystko spełniło się co do joty. Pan jest przygnębiony, gdyż nie pozostaje obojętny na los ludzi. Jego ból jest tak wielki, że Jego oczy napełniają się łzami. Zapewne powyższe słowa wypowiedział w chwili szczególnego bólu i smutku.

Św. Jan pozostawił nam jeszcze jedno świadectwo łez Jezusa, które powinny nas głęboko wzruszyć. Oto Jezus przybył do Betanii, gdzie umarł Jego przyjaciel Łazarz i tam spotkał się z siostrą Łazarza, Marią. Kiedy zobaczył ją zapłakaną, rozrzewnił się i zapytał: „Gdzieście go położyli”? Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!». Jezus zapłakał, dając upust swemu cierpieniu z powodu śmierci przyjaciela. Obecni tam Żydzi zawołali: Oto, jak go miłował![3]

Jezus – doskonały Bóg i doskonały człowiek[4] – potrafi kochać swoich przyjaciół, swoich bliskich i wszystkich ludzi, za których aż odda swoje życie. Miłość okazywana w smutku jest ludzkim wyrazem miłości, którą Bóg żywi wobec ludzi, widocznym przejawem współczucia, z jakim na nas patrzy. Dzisiaj, podczas tej chwili modlitwy, przypatrzmy się głębi i delikatności uczuć Jezusa i postarajmy się zrozumieć, jak bardzo Mu zależy na naszej odpowiedzi na Jego propozycję przyjaźni i zbawienia. Nie jest Mu obojętne, czy przychodzimy codziennie odwiedzić Go, pozostając przez kilka minut przed Przenajświętszym Sakramentem; nie są Mu obojętne codzienne starania o większą przyjaźń wobec Niego czy wysiłki w żarliwszym praktykowaniu miłości bliźniego lub w służeniu Mu pośród świata... Tyle razy miał okazję spotkać się z nami! I my – z Nim...

„Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca..., musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi siebie «przyswoić», zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej), skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek, nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3,16)”[5]. Nie zaniedbujmy codziennego spotkania z Jezusem, który na nas czeka. W nim jest cel naszego życia.

88.2 Życie chrześcijańskie polega na zacieśnianiu przyjaźni z Chrystusem, na naśladowaniu Go, na przyswajaniu sobie Jego nauczania. Kroczenie za Jezusem nie polega na teoretyzowaniu ani na samej walce z grzechem, ale na miłowaniu Go uczynkami i odczuwaniu, że się jest kochanym, „ponieważ Chrystus żyje: Chrystus nie jest postacią, która przeminęła. Osobą, która istniała przez pewien czas i odeszła, pozostawiając nam tylko wspomnienie i przykłady dawniejszych cudów”[6]. On żyje teraz wśród nas: widzimy Go oczami wiary, modlimy się do Niego i On nas słyszy, gdy tylko się odezwiemy lub podniesiemy swoje serce ku Niemu; nie jest obojętny na nasze radości i utrapienia, gdyż „przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu. (...). Możemy wraz ze św. Pawłem powiedzieć: Syn Boży umiłował mnie i wydał siebie samego za mnie (Ga 2,20)”[7], za każdego z nas, jak gdyby nie było już innych ludzi na świecie. Jego Najświętsze Człowieczeństwo stanowi most prowadzący nas do Boga Ojca.

Dzisiaj zastanawiamy się nad owymi łzami Jezusa z powodu miasta, które tak bardzo umiłował, ale które nie poznało tego, co najważniejsze w jego historii: nawiedzin Mesjasza i darów, które niósł On każdemu z jego mieszkańców. Również my powinniśmy się dzisiaj zastanowić nad sytuacjami, w których osobiście napełniliśmy Go smutkiem: poprzez nasze grzechy, nie odpowiadając na łaskę czy nie okazując wzajemności wobec tylu dowodów Jego przyjaźni. Powinniśmy zastanowić się nad takimi syutacjami, których On od nas oczekiwał, podobnie jak swego czasu oczekiwał na powrót dziewięciu trędowatych, którzy odeszli uzdrowieni, a nie powrócili, aby Mu podziękować. Ileż razy Jezus też może oczekiwał na nasz powrót!

Jeżeli nie kochamy Jezusa, nie możemy iść za Nim. A żeby Go kochać, powinniśmy często rozważać Ewangelię św., gdzie ukazuje się tak bardzo ludzki i bliski wszystkim naszym sprawom! Czasami zobaczymy Go zmęczonego drogą[8] przy studni Jakuba, po długiej wędrówce w upalny dzień, spragnionego wody, co stanowi dla Niego okazję do nawrócenia Samarytanki i wielu jej sąsiadów z Sychar. Zobaczymy Go głodnego, jak owego dnia, kiedy w drodze z Betanii do Jerozolimy podszedł do drzewa figowego, które miało jedynie liście[9]; albo wyczerpanego długim dniem nauczania tłumów, które nieustannie do Niego napływały, gdy Jego zmęczenie było tak wielkie, że aż zasnął nawet pośród wzburzonego morza i spał w tyle łodzi na wezgłowiu[10].

W ciągu całego swojego życia wciąż ujmuje bólu tym, których spotyka na drodze: ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych[11]. Chociaż przybył, aby zbawiać nasze dusze, to nigdy nie zapominał o ciałach. Kochać Go i iść za Nim, to znaczy wpatrywać się w Niego – Jego życie jest niewyczerpalnym źródłem miłości, która ułatwia całkowite oddanie się i wierność w naśladowaniu Go. „Kiedy jesteśmy zmęczeni pracą, nauką, działalnością apostolską, kiedy horyzont przed nami się zaciągnie chmurami, wówczas skierujmy oczy ku Chrystusowi, ku dobremu Jezusowi, Jezusowi zmęczonemu, głodnemu i spragnionemu! Panie, jakże Ty dajesz się nam zrozumieć! Jakże Ty dajesz się kochać! Ukazujesz się nam podobny do nas z wyjątkiem grzechu, byśmy namacalnie odczuli, że z Tobą potrafimy zwyciężyć nasze złe skłonności, nasze winy. Nieważne bowiem jest zmęczenie ani głód, ani łzy... Bo i Chrystus ulegał zmęczeniu, bywał głodny, spragniony, także i On płakał. Ważna jest walka – radosne zmaganie się, gdyż Chrystus pozostaje zawsze u naszego boku, by spełnić wolę Ojca, który jest w niebie (por. J 4,34)”[12].

88.3 Płacz Jezusa zawiera w sobie głęboką tajemnicę. Wyrzucał demony, uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, nawracał celników i grzeszników, ale w tym swoim ukochanym mieście zderza się z zatwardziałością jego mieszkańców. Możemy się tylko domyślać, co dzieje się w Jego Sercu, kiedy dzisiaj my sami spotykamy się z oporem wielu ludzi, którzy zamykają się na łaskę, na wołanie Boże. „Czasami na widok owych dusz uśpionych nadchodzi szalone pragnienie, by do nich krzyczeć, wstrząsnąć nimi, spowodować ich reakcję, aby się otrząsnęły z tej straszliwej śpiączki, w którą popadły. Tak smutny jest widok, jak idą postukując laską ślepca, nie natrafiając na drogę! Jakże rozumiem ów płacz Jezusa nad Je­rozolimą: to owoc Jego doskonałej miłości...”[13]

Jako chrześcijanie kontynuujemy dzieło Nauczyciela w łączności z Jego miłosiernym sercem. Dlatego wpatrując się w Niego możemy nauczyć się kochać naszych braci i w ogóle wszystkich ludzi, traktując każdego takim, jaki jest, w jego indywidualnej sytuacji, rozumiejąc jego słabości, jeśli je posiada, będąc zawsze serdeczni i gotowi do pomocy, do służenia. Od Chrystusa mamy się uczyć jak być ludzkimi, wybaczając, zachęcając do podążania naprzód, starając się coraz bardziej umilać życie tym, którzy żyją z nami w tym samym domu, dzielą z nami tę samą pracę, te same zainteresowania; rezygnując czasem z własnych upodobań, nawet godziwych, kiedy przeszkadzają współżyciu, interesując się szczerze ich zdrowiem i chorobą... A nade wszystko powinien dla nas być nieobojętny stan duszy osób, z którymi codziennie się spotykamy, a którym moglibyśmy pomóc w ich drodze do Chrystusa: aby ci, którzy są blisko Niego, zbliżyli się jeszcze bardziej, a ci, którzy są daleko, by weszli na drogę powrotu do domu Ojca.

Prośmy dzisiaj Najświętszą Maryję Pannę, by obdarzyła nas sercem podobnym do Serca swego Syna, abyśmy nigdy nie byli obojętni na los tych, z którymi codziennie się spotykamy.



[1] Łk 19,41.

[2] Łk 19,41-44.

[3] J 11,33-36.

[4] Por. Symbol św. Atanazego.

[5] Św. Jan Paweł II, Encyklika Redemptor hominis, 10.

[6] Św. Josemaría Escrivá, To Chrystus przechodzi, 102.

[7] Sobór Watykański II, Konstytucja Gaudium et spes, 22.

[8] J 4,6.

[9] Por. Mk 11,12-13.

[10] Mk 4,38.

[11] Mt 14,14.

[12] Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 201.

[13] Tenże, Bruzda, 210.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności