szukaj
Wyślij rozważanie na email
miałczy:
Rozważania na każdy dzień

poniedziałek, 18 września 2017

24. ŚW. STANISŁAWA KOSTKI
WSPOMNIENIE

1. Pierwszeństwo powołania Bożego przed planami ludzkimi.
2. Istota powołania.
3. Nie sprzeciwiać się woli Bożej.

24.1 „Modlitwa jego była ustawiczna, nigdy bowiem Boga z oczu nie tracił, kojarzył pracę z modlitwą i modlitwę z czynem. Był tak ściśle zjednoczony z Bogiem, że nieraz całe godziny spędzał na modlitwie”. Takie świadectwo o piętnastoletnim wówczas Stanisławie daje powiernik jego duszy z czasów wiedeńskich, o. Fatio.
     więcej..

wtorek, 19 września 2017

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Wtorek
5. POWRÓT DO ŻYCIA

              1. Zwracać się do miłosiernego Serca Jezusa we wszystkich potrzebach duszy i ciała.
              2. Miłosierdzie Kościoła.
              3. Miłosierdzie Boże w Sakramencie Pojednania. Warunki dobrej spowiedzi.

5.1 Jezus przechodził przez miasteczko zwane Nain. Towarzyszyli Mu uczniowie i wielki tłum ludzi. Przy wejściu do miasta spotkali oni inną liczną grupę ludzi, którzy szli właśnie na pogrzeb jedynego syna pewnej wdowy. Jest bardzo prawdopodobne, że Jezus z uczniami zatrzymał się, aby zrobić przejście orszakowi pogrzebowemu.
     więcej..

środa, 20 września 2017

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Środa
6. DOBRODZIEJSTWO SŁOWA

1. Słowo jest wielkim darem Bożym i nie można używać go do złego.
2. Naśladować Chrystusa w jego uprzejmej rozmowie z wszystkimi. Nasze słowo powinno ubogacać, zachęcać, pocieszać...
3. Przejść przez życie dobrze czyniąc za pomocą rozmowy. Nie mówić nigdy źle o nikim.

6.1 Czyniąc zapewne aluzję do jakiejś popularnej piosenki albo do zabawy ówczesnych dzieci żydowskich, Jezus zarzuca bezsensowne postępowanie tym, którzy pokrętnie tłumaczą Jego nauczanie. Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim...
     więcej..

czwartek, 21 września 2017

25. ŚW. MATEUSZA APOSTOŁA I EWANGELISTY
ŚWIĘTO

1. Odpowiedź św. Mateusza na wezwanie Pana. Nasza odpowiedź.
2. Radość z powołania.
3. Powołanie apostolskie.

25.1 Św. Marek, św. Łukasz i sam św. Mateusz opowiadają w swoich Ewangeliach o powołaniu tego ostatniego Apostoła zaraz po uzdrowieniu paralityka z Kafarnaum. Prawdopodobnie tego samego dnia lub w dniu następnym Jezus udał się na brzeg jeziora....
     więcej..

piątek, 22 września 2017

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Piątek
8. SŁUŻBA JEZUSOWI

1. Święte niewiasty z Ewangelii.
2. Służenie Panu własnymi zaletami. Rola kobiet w życiu Kościoła i społeczeństwa.
3. Poświęcenie się w służbie innym.

8.1 Jezus – jak opowiada św. Łukasz w dzisiejszej Ewangelii – wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i ... wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

     więcej..

 

PRACA JAKO DAR I POWOŁANIE *

 

 

 

1.         Praca darem Bożym.

2.         Ludzki i nadprzyrodzony sens pracy.

3.         Umiłowanie własnej pracy zawodowej.

 

36.1 Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich...[1] Przedkładając nam dzisiaj św. Józefa jako wzór, Kościół nie ogranicza się do dowartościowania jednej formy pracy, ale ma na uwadze godność i wartość każdej uczciwej pracy ludzkiej. W pierwszym czytaniu mszalnym (Rdz 1, 26; 2, 3) opowiadanie z Księgi Rodzaju ukazuje człowieka jako uczestnika dzieła Stworzenia. Pismo Święte mówi nam również, że Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i doglądał. Praca od samego początku jest dla człowieka przykazaniem, wymogiem jego stanu jako stworzenia i wyrazem jego godności. Jest formą jego współdziałania z Opatrznością Bożą w świecie. „Wszechświat (…) istnieje też po to, abyśmy go uprawiali i rozwijali. Potrzeba „dokończenia” dzieła Bożego otwiera w świecie przestrzeń dla ludzkiej pracy. Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował (Rdz 2, 2). Przez ten antropomorficzny opis „pracy” Boga Biblia (...) rzuca światło na zadanie, jakie człowiek ma do spełnienia wobec świata. „Praca” Boga jest niejako przykładem dla człowieka. Jest on bowiem powołany nie tylko do tego, by mieszkać w świecie, ale by go „budować”, stając się w ten sposób „współpracownikiem” Boga"[2]. Wraz z grzechem pierworodnym forma tego współdziałania uległa zmianie. Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu - czytamy również w Księdze Rodzaju (Rdz 3, 17-18) - w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia (…). W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie.

To, co miało się odbywać w sposób miły i przyjemny, po grzechu pierworodnym stało się trudne i często wyczerpujące. Przy tym wszystkim niezmienny pozostaje fakt, że nasz własny trud ma związek ze Stwórcą i współdziała z planem odkupienia człowieka. Warunki pracy spowodowały, że niektórzy traktują ją jako karę, albo też z powodu zła ludzkiego serca, które oddala się od Boga, praca zamienia się w zwyczajny towar lub „narzędzie ucisku”, dlatego nieraz trudno jest zrozumieć jej wielkość i godność. Kiedy indziej pracę traktuje się jako wyłączny środek zdobywania pieniądza, który staje się jedynym celem. A kiedy zapomina się o pracy samej w sobie, która jest dziełem Bożym, może też ona stać się przedmiotem próżności, dążenia do własnej afirmacji, egoizmu. Praca jest jednak współdziałaniem z Bogiem i ofiarą dla Niego, okazją do ćwiczenia się w cnotach ludzkich i nadprzyrodzonych.

Przez długi czas pogardzano pracą fizyczną jako środkiem utrzymania, traktując ją jako coś bezwartościowego i poniżającego. Często widzimy, jak dzisiejsze materialistyczne środowisko dzieli ludzi według tego, ile zarabiają, dzieli ich w świetle zdolności osiągnięcia wyższego poziomu dobrobytu ekonomicznego, często przesadnego. „Już czas, żebyśmy my, chrześcijanie, głośno powiedzieli, że praca jest darem Boga i nie ma żadnego sensu dzielenie ludzi na różne kategorie, w zależności od rodzaju wykonywanej pracy, uważając jedne zajęcia za godniejsze od innych. Praca, wszelka jest świadectwem godności człowieka, jego panowania nad stworzeniem. Jest okazją do rozwoju własnej osobowości. Jest więzią jedności z innymi ludźmi; źródłem utrzymania własnej rodziny; sposobem przyczyniania się do ulepszenia społeczności, w której żyjemy i do postępu całej ludzkości”[3]. To właśnie przypomina nam dzisiejsze święto[4], przedkładając nam jako wzór i patrona św. Józefa. Do tego świętego męża, który żył ze swej pracy, powinniśmy często się uciekać, ażeby nie praca, którą mamy w rękach uległa degradacji lub zeszpeceniu. Nierzadko bowiem, gdy zapominamy o Bogu, „martwa materia wychodzi z warsztatu uszlachetniona, ludzie zaś psuja się tam i nikczemnieją”[5]. Nasza praca, przemieniona w modlitwę, z pomocą św. Józefa powinna być w naszych rękach ofiarą miłą Bogu.

 

36.2 Ewangelia z dzisiejszej Mszy Św.(Mt 13, 54-58) raz jeszcze ukazuje nam, jak Jezus był znany w Nazarecie ze swojej pracy. Kiedy powraca w swoje strony, sąsiedzi mówią: Czyż nie jest on synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam? W innym miejscu mówi się, że Jezus wykonywał ten sam zawód, co jego przybrany ojciec na ziemi, jak to się nieraz dzieje: Czyż nie jest to cieśla, syn Maryi? (Mk 6, 3). Z chwilą, gdy Syn Boży wziął na siebie pracę ludzką, została ona uświęcona i odtąd może zamieniać się w działanie odkupieńcze, jeśli złączymy się w niej z Chrystusem, Odkupicielem świata. Zmęczenie, wysiłek, twarde i ciężkie warunki będące następstwem grzechu pierworodnego wraz z Chrystusem osiągają olbrzymią nadprzyrodzoną wartość dla pojedynczego człowieka i dla całej ludzkości. Wiemy, że człowiek jest złączony z odkupieńczym dziełem Chrystusa, „który pracując własnymi rękami w Nazarecie, nadał pracy znamienitą godność"[6].

Każda szlachetna praca może stać się narzędziem doskonalącym wykonującego ją człowieka i całe społeczeństwo. Może stać się środkiem pomocy bliźnim poprzez jedność członków Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Nie należy jednak zapominać o nadprzyrodzonym celu, do którego mają zmierzać wszystkie uczynki naszego życia, także te, które jawią się jako bardzo ciężkie i bardzo trudne: „skazany na galery wie dobrze, iż wiosłuje, aby statek płynął, ale żeby uznać, iż to nadaje sens jego egzystencji, musiałby zgłębić w sobie chrześcijańskie znaczenie cierpienia i kary. To znaczy, że musiałby potraktować swoją sytuację jako możliwość utożsamienia się z Chrystusem. Kiedy więc z powodu niewiedzy lub pogardy nie udaje mu się tego zrozumieć, zaczyna nienawidzić swojej „pracy”. Podobny skutek może mieć miejsce, kiedy owoc lub rezultat pracy (nie jej finansowe wynagrodzenie, ale to, co się wykonywało) zatraca się gdzieś w dali, o której prawie nie ma się pojęcia”[7]. Iluż ludzi co rano udaje się do swojej „pracy”, jak gdyby szli na galery! Wiosłują, nie wiedząc, dokąd płynie okręt, gdyż nie ma to dla nich znaczenia. Oczekują jedynie końca tygodnia i miesięcznej wypłaty. Taka praca, oczywiście, nie dodaje godności, nie uświęca, ani też nie służy rozwojowi własnej osobowości i dobru społeczeństwa.

Zastanówmy się dzisiaj w obliczu św. Józefa, jak kochamy i cenimy naszą pracę, z jaką starannością ją wykonujemy, aby była doskonała. Czy jesteśmy punktualni, czy budujemy swój prestiż zawodowy, czy pracujemy spokojnie, czy w gorączkowym pośpiechu? Czy żywimy szacunek dla każdej pracy i dla pracowitości? Jeśli nasza praca jest dobrze wykonana, możemy powiedzieć za dzisiejszą liturgią mszalną: Boże, źródło wszelkiego dobra, wejrzyj na dary, które Tobie składamy obchodząc wspomnienie św. Józefa, i spraw, niech ta ofiara zapewni nam Twoją pomoc[8].

 

36.3 Dobrze wykonywana praca to taka praca, którą wykonuje się z miłością. Docenianie swojego zawodu, stanowiska, które zajmujemy, jest pierwszym krokiem do nadania jej godności i wyniesienia do płaszczyzny nadprzyrodzonej. W wykonanie powierzonych nam obowiązków, powinniśmy włożyć serce, a nie robić tego dlatego, że „nie ma innego wyjścia”. „Ten człowiek, mój synu, który mnie odwiedził dziś rano - wiesz? ten w zielonej kurtce - nie jest człowiekiem uczciwym (...). Człowiek ten wykonuje zawód karykaturzysty w ilustrowanym dzienniku. To daje mu środki utrzymania; to zajmuje mu całą dniówkę... A jednak zawsze z niechęcią mówi o swoim zawodzie i powiada: „Gdybym był malarzem! A tu muszę rysować te głupstwa, żeby żyć. Nie patrz na te lalki, nie oglądaj ich. To czysty handel...”. Oznacza to, że pracuje jedynie na zarobek. I że jego duch odszedł daleko od tej pracy, która zajmuje jego ręce. Dlatego uważa swoją pracę za bardzo podłą. Powiem ci jednak, mój synu, że zajęcie tego mojego przyjaciela dlatego jest tak podle, a jego rysunki można nazwać jedynie głupotą dlatego, że nie wkłada w nie serca. Jeżeli w jakąś pracę wkłada się serce, nie ma takiego zajęcia, które nie stawałoby się szlachetne i święte. Takim jest zajęcie zarówno karykaturzysty, jak i stolarza oraz tego, kto wywozi śmieci (...). Jest taki sposób rysowania karykatur, jak i pracy stolarskiej (...). który świadczy, iż w tę pracę włożyło się miłość, staranność, troskę o doskonałość i harmonię, i iskierkę osobistego żaru: jest to, co artyści nazywają własnym stylem. Nie ma takiej pracy czy zajęcia ludzkiego, w którym nie mógłby się wyrazić i zakwitnąć własny styl. Dobre wykonywanie pracy. Pogardzanie pracą, uważanie jej za upodlającą, zamiast uszlachetniania jej, przemieniania, uświęcania jest czymś złym i niemoralnym. Ten gość w zielonej kurtce jest więc człowiekiem niemoralnym, gdyż nie kocha swego zawodu”[9].

Św. Józef uczy nas umiłowania pracy zawodowej, przy której spędzamy tyle godzin: w domu rodzinnym, w laboratorium, przy pługu, przy komputerze, roznosząc paczki lub pracując w portierni. Jakość danej pracy polega na jej zdolności doskonalenia nas w sposób ludzki i w sposób nadprzyrodzony, zależy od tego, czy zapewnia utrzymanie rodziny, przyczynia się do dobra innych ludzi i niesie pomoc społeczeństwu.

Św. Józef podczas pracy miał przy sobie Jezusa. Czasami prosił Go, żeby w czasie przycinania potrzymał deskę, kiedy indziej pokazywał Mu, jak należy posługiwać się dłutem czy strugiem. A kiedy był zmęczony, patrzył na swego syna, który był Synem Bożym i nabierał na nowo sił do pracy, gdyż wiedział, że przez tę swoją pracę współdziała z tajemniczymi, lecz rzeczywistymi planami zbawienia. Prośmy go dzisiaj, aby nas nauczył pamiętać o obecności Boga, którą miał podczas swojej pracy. Nie zapominajmy o Najświętszej Maryi Pannie, której poświęcimy cały ten miesiąc maj. Nie zapominajmy codziennie ofiarować ku Jej czci godzinę pracy lub nauki wykonanej z większą miłością, pilnością, doskonałością.

 

* Od roku 1955 obchodzi się 1 maja liturgiczne wspomnienie Św. Józefa Rzemieślnika. W ten sposób Kościół przypomina - za przykładem św. Józefa i z jego opieką - o ludzkiej i nadprzyrodzonej wartości pracy. Każda praca ludzka jest współdziałaniem w dziele Boga Stwórcy, a przez Jezusa Chrystusa zamienia się - w miarę miłości do Boga i do innych ludzi - w prawdziwą modlitwę i w apostolstwo.

 



[1] Mszał Rzymski, Msza Św. z dnia, antyfona na wejście.

[2] Jan Paweł II, list apost. Dies Domini, 10.

[3] Św. Josemaría Escrivá, To Chrystus przechodzi, 47.

[4] Jan Paweł II, adhort. apost. Redemptoris custos, 22.

[5] Pius XI, enc. Quadragesimo anno, 134.

[6] Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 67.

[7] P. Berglar, El Fundador del Opus Dei, Madrid 1987, s. 309.

[8] Mszał Rzymski, Msza Św. z dnia, modlitwa nad darami.

[9] E. D'Ors, Aprendizaje y heroismo. Grandeza y servidumbre de la inteligencia, Pamplona 1973, s. 19-20.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności