Czwarta Niedziela Wielkiego Postu
26. RADOŚĆ W KRZYŻU

1. Radość Krzyża. Pogodzenie radości z umartwieniem i cierpieniem.
2. Duchowe źródło radości w sercu, które kocha Boga i czuje, że Bóg je kocha.
3. Radosnego dawcę Bóg miłuje.

26.1 Laetare, Ierusalem… - Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie – modlimy się podczas dzisiejszej Mszy świętej[1].

Radość jest istotną cechą chrześcijanina. W tym okresie liturgicznym Kościół nie przestaje przypominać, że powinna ona towarzyszyć chwilom naszego życia. Radosne jest oczekiwanie adwentowe. Żywą i płomienną radość przeżywamy w okresie Bożego Narodzenia. Później wypływa ona z obcowania z Chrystusem zmartwychwstałym. Dzisiaj zaś, kiedy zbliża się koniec Wielkiego Postu, rozmyślamy o radości Krzyża. Zawsze jest to ta sama radość z przebywania przy Chrystusie: „Jedynie o Nim każdy z nas może z całkowitym przekonaniem powiedzieć za świętym Pawłem: Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Gal 2, 20). Stąd winna wypływać wasza najgłębsza radość, stąd również powinniście czerpać swoją siłę i swoje oparcie. Jeżeli wypadnie wam spotkać się z goryczą, przeżywać cierpienie, zaznać niezrozumienia, a nawet popaść w grzech, niechaj natychmiast wasza myśl zwróci się ku Temu, który zawsze was kocha i który swą bezgraniczną miłością jako Bóg pomaga znieść wszelką próbę, wypełnia wszelką pustkę, przebacza wszystkie nasze grzechy i dodaje nam entuzjazmu na nową, bezpieczną i radosną drogę”[2].

Dzisiejszą niedzielę, z powodu pierwszego słowa Antyfony na wejście, tradycyjnie zwie się „Niedzielą Laetare”. Mówiąc tego dnia o radości, przerywa się surowość liturgii wielkopostnej. Dopuszcza się, by kapłani zamiast fioletowych ornatów przywdziewali różowe[3], jeżeli takimi dysponują, a ołtarz można przyozdobić kwiatami, czego nie czyni się w inne dni Wielkiego Postu[4].

W ten sposób Kościół chce nam przypomnieć, że radość jest całkowicie do pogodzenia z umartwieniem i cierpieniem. Radości przeciwstawia się smutek, a nie pokuta. Przeżywając głęboko ten okres liturgiczny – który prowadzi ku Męce, a tym samym ku cierpieniu – wiemy, że zbliżając się do Krzyża stajemy się bliżsi naszego Odkupienia. Dlatego Kościół i każde z jego dzieci napełnia się radością: Laetare, Ierusalem... - Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie.

Umartwienie, które przeżywamy w tych dniach, nie powinno zmącić naszej radości wewnętrznej, wręcz przeciwnie: powinno ją powiększać. Męka jest bowiem wyrazem miłości do ludzi i zwiastuje Odkupienie. Dlatego chcemy być ściśle zjednoczeni z Panem, żeby również w naszym życiu jeszcze raz powtórzył się ten sam proces: dojścia przez Mękę Jego i Krzyż do chwały i radości Jego Zmartwychwstania.

Dziś wielbimy i czcimy Krzyż, przez który przychodzi radość:
         Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,|
         Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony;
         Gdzie Bóg, Król świata całego
         Dokonał życia Swojego[5].

26.2 Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (Flp 4, 4). Radością, która jest równoznaczna ze szczęściem, wewnętrznym weselem i która wyraża się również na zewnątrz człowieka. „Każdy wie dobrze, że (…) szczęście ma wiele stopni. Najbardziej znamienną jego postacią jest radość, albo "szczęście" w ścisłym znaczeniu, doznawane wtedy, kiedy człowiek za pomocą swoich najwyższych władz cieszy się posiadaniem jakiegoś dobra poznanego i kochanego. (…) Szczególniej doznaje on radości, czyli szczęścia duchowego, wtedy, kiedy jego duch posiada Boga, poznając Go i kochając jako najwyższe i niezmienne dobro”[6]. Bł. Paweł VI powiada dalej: „Społeczność ludzka, bogata w wynalazki techniczne, mogła pomnożyć okazje do rozrywek, ale z trudem przychodzi jej rodzenie radości. Pochodzi ona bowiem skądinąd, jako że jest duchowa. Chociaż często nie brakuje pieniędzy, wygody, opieki zdrowotnej, zabezpieczenia materialnego, to jednak niestety wielu podlega zniechęceniu, nudzie i smutkowi, prowadzą one niekiedy do lęku i rozpaczy, których nie potrafi usunąć ani pozorna wesołość, ani szaleńcza żądza przyjemności na zawołanie, ani sztuczny tzw. raj”[7].

Chrześcijanin doskonale rozumie myśli Ojca Świętego. Wie, że radość wypływa z serca, które czuje się kochane przez Boga i równocześnie kocha Pana. Z serca, które zabiega o to, żeby ta miłość do Boga wyrażała się w czynach. Z serca, które jest zjednoczone i pojednane z Bogiem, które znając swoją grzeszność, przystępuje do źródła przebaczenia, Chrystusa w sakramencie pokuty.

Panie, nasz Boże, z radością przynosimy Tobie dary na ofiarę, która nas uzdrawia...[8] Cierpienia i utrapienia towarzyszą każdemu człowiekowi na ziemi, ale cierpienie samo z siebie nie przemienia ani nie oczyszcza. Cierpienie może być nawet przyczyną buntu i braku miłości. Niektórzy chrześcijanie odchodzą od Nauczyciela, kiedy pojawia się Krzyż, ponieważ oczekują szczęścia wolnego od cierpienia.

Pan domaga się od nas, żebyśmy wyzbyli się lęku przed cierpieniem, utrapieniami i zjednoczyli się z Nim, gdy oczekuje nas na Krzyżu. Nasza miłość stanie się czystsza i mocniejsza. Co więcej, nie będziemy nigdy szczęśliwi, jeżeli nie zjednoczymy się z Chrystusem na Krzyżu i nigdy nie nauczymy się kochać, jeżeli równocześnie nie ukochamy ofiary. Utrapienia, które w świetle samego rozumu wydają się niesprawiedliwe i bezsensowne, są niezbędne dla naszej świętości osobistej i dla zbawienia wielu dusz. W tajemnicy współodkupienia nasze cierpienie zjednoczone z cierpieniami Chrystusa uzyskuje niezrównaną wartość dla całego Kościoła i ludzkości. Jeżeli przystąpimy do Niego z pokorą i miłością, Pan nam pokaże, że wszystko – nawet to, czego nie można po ludzku wytłumaczyć – służy zbawieniu. Gdy cierpieniu nadaje się właściwy sens, gdy służy większemu umiłowaniu Boga, wywołuje w duszy wewnętrzny pokój i głęboką radość. Dlatego Pan bardzo często błogosławi poprzez Krzyż.

„Ale musisz podjąć decyzję, że pójdziesz drogą poświęceń: Krzyż na ramionach, uśmiech na ustach, światło w duszy”[9].

26.3 Chrześcijanin oddaje się Bogu i innym ludziom, umartwia się i wymaga od siebie, znosi przeciwności, a wszystko to czyni z radością, ponieważ wie, że jeżeli będzie to czynił niechętnie, wszystko to straci na wartości, ponieważ to radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9, 7). Nie powinno nas dziwić, że umartwienie i pokuta są trudne. Starajmy się je stale praktykować z radością, że podoba się Bogu, który na nas patrzy.

„«Zadowolony?»Zamyśliłem się nad tym pytaniem.

Nie znaleziono jeszcze słów, aby wyrazić to wszystko, co odczuwa serce i wola przy świadomości, że jest się dzieckiem Bożym”[10]. Jest zrozumiałe, że kto czuje się dzieckiem Bożym, odczuwa wewnętrzną radość.

Doświadczenia przekazane nam przez świętych są pod tym względem jednoznaczne. Wystarczy przypomnieć zwierzenia świętego Pawła, którego życie nie było łatwe i wygodne: Przez Żydów pięciokroć byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach od fałszywych braci; w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości (2 Kor 11, 24-27). Pomimo tego wszystkiego święty Paweł powiada: Jestem pełen pociechy, opływam w radość mimo wielkich naszych ucisków (2 Kor 7, 4).

Zbliża się Wielki Tydzień i Pascha, a tym samym Boże przebaczenie, miłosierdzie, litość i obfitość łaski. Za kilka dni dopełni się tajemnica naszego zbawienia. Jeżeli czasami lękamy się pokuty, zadośćuczynienia, nabierzmy odwagi, świadomi, że czas jest krótki, a nagroda wielka, nieporównywalnie wielka w stosunku do naszego wysiłku. Podążajmy z radością za Jezusem do Jerozolimy, ku Kalwarii, do Krzyża. „Czyż nie jest prawdą, że kiedy przestajesz bać się Krzyża, tego, co ludzie nazywają krzyżem; kiedy przysposobisz swoją wolę, by zaakceptować wolę Bożą, jesteś szczęśliwy i nikną wszelkie troski, cierpienia fizyczne czy duchowe?”[11].



[1] Mszał Rzymski, Msza św. z Czwartej Niedzieli Postu, antyfona na wejście, por. Iz 66, 10-11.
[2]
Św. Jan Paweł II, Przemówienie, 1 III 1980.
[3]
Mszał Rzymski, Ogólne wskazania, 346f.
[4]
Tamże, 305.
[5]
Fragment pieśni wielkopostnej Krzyżu Chrystusa, cyt. za: ks. J. Siedlecki, Śpiewnik kościelny, Kraków 2005, s.124.
[6]
Bł. Paweł VI, adhort. apost. Gaudete in Domino, 1.
[7]
Tamże.
[8]
Mszał Rzymski, Msza św. z  Czwartej Niedzieli Wielkiego Postu, modlitwa nad darami.
[9]
Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, Stacja II.
[10]
Św. Josemaría Escrivá, Bruzda, 61.
[11]
Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, Stacja II.