Pierwszy Tydzień Adwentu – Czwartek
5. PRZYBYŁ PEŁNIĆ WOLĘ OJCA

         1. Dom zbudowany na skale. Rozpoznanie i przyjęcie woli Bożej.
           2. Posłuszeństwo i pokora. Naśladowanie Jezusa w pragnieniu pełnienia woli Ojca.

           3. Pełnienie woli Bożej, gdy wiąże się z cierpieniem lub trudnościami.

5.1 Życie ludzkie można budować na różnych fundamentach: na skale, na piasku, na lodzie lub na mrzonkach. Jedynie chrześcijanin posiada mocny fundament, na którym może się oprzeć w sposób pewny: Pan jest wiekuistą Skałą (Iz 26, 4).

W Ewangelii z dzisiejszej Mszy św. (Mt 7, 21.24-27) Pan mówi o dwóch domach. Przy budowie jednego z nich chciano być może zaoszczędzić na fundamentach, lub też nazbyt spieszono się z budową i nie dołożono należytych starań. Człowieka, który w taki sposób wybudował dom, Pan nazywa człowiekiem nierozsądnym. Oba domy jednak zostały zbudowane i wydawały się niemal jednakowe. Opierały się jednak na odmiennych fundamentach: jeden z nich został utwierdzony na skale, drugi nie. Minął pewien czas i solidność tych budowli została wystawiona na próbę. Pewnego dnia nadeszła burza: spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry.

Była to dla nich próba wytrzymałości. Jeden dom mocno trzymał się w posadach, drugi zaś runął z hukiem, a zniszczenie jego było całkowite.

 Nasze życie może być zbudowane jedynie na samym Chrystusie, naszej jedynej nadziei, naszym jedynym fundamencie. A to powinno oznaczać dla nas przede wszystkim starania, żeby przyjąć Jego wolę. Nasze przylgnięcie do Chrystusa nie może być powierzchownym przylgnięciem do jakiejś niezdarnej figurki, ale mocnym przylgnięciem do Jego woli, do Jego Osoby. Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie – czytamy w dzisiejszej Ewangelii.

Wola Boża jest busolą nieustannie wskazującą nam drogę do Niego. Jest równocześnie drogą do naszego osobistego szczęścia. Pełnienie woli Bożej daje nam również siłę w pokonywaniu trudności.

Jakąż radość sprawiłaby nam możliwość powiedzenia na końcu naszego życia: zawsze i we wszystkim starałem się szukać woli Bożej i spełniać ją! Nie uradują nas wówczas ani odniesione triumfy, a doznane porażki i cierpienia nie będą już miały większego znaczenia. Wielkiej wagi natomiast nabierze to, czy kochaliśmy wolę Bożą, która objawiała się w naszym życiu czasem w sposób ogólny, innym razem bardzo konkretnie, zawsze jednak dostatecznie jasno, jeśli tylko słuchaliśmy sumienia – światła naszej duszy.

Pełnienie woli Bożej z miłością jest równocześnie szczytem wszelkiej świętości. „Wszyscy chrześcijanie będą z dnia na dzień coraz bardziej uświęcać się w warunkach swego życia, pośród swych obowiązków czy okoliczności życia, jeśli z wiarą będą przyjmować wszystko z ręki Ojca niebieskiego i współdziałać z wolą Bożą”[1]. Właśnie w tym wykazujemy się naszą miłością do Boga oraz stopniem zjednoczenia z Nim. Pan zaś ukazuje nam swoją wolę poprzez przykazania, wskazania, rady i nakazy naszej Matki Kościoła, a także poprzez obowiązki, które niesie z sobą nasze własne powołanie i stan.

„Dzięki modlitwie jesteśmy w stanie «rozpoznać, jaka jest wola Boża» (Rz 12, 2)”[2]. Rozpoznanie i umiłowanie woli Bożej pośród naszych obowiązków doda nam siły niezbędnej do spełniania ich w sposób doskonały. W nich znajdziemy miejsce na praktykowanie naszych ludzkich i nadprzyrodzonych cnót. Wola Boża jest bardzo związana z codzienną „uśmiechniętą” miłością, z wypełnianiem obowiązków i służeniem pomocą tym wszystkim, którzy są obok nas.

5.2 Wolę Bożą poznajemy w sposób wyraźny poprzez osoby, którym winni jesteśmy posłuszeństwo, oraz gdy stosujemy się do porad otrzymanych w kierownictwie duchowym.

Cechy osoby, która wydaje polecenia, takie jak osobowość, inteligencja, doświadczenie, wiek, nie są ostatecznym fundamentem posłuszeństwa. Jezus w sposób nieskończony przewyższał Maryję i Józefa – jest przecież Bogiem, a był im poddany (Łk 2, 51). Co więcej, „żeby wypełnić wolę Ojca, Chrystus zapoczątkował Królestwo niebieskie na ziemi i objawił nam tajemnicę Ojca, a posłuszeństwem swym dokonał odkupienia”[3].

Ci, którzy myślą, że posłuszeństwo jest podporządkowaniem się niegodnym człowieka i niedojrzałym, powinni zastanowić się, na tym, że sam Pan uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8). Chrystus, posłuszny z miłości, pragnie pełnić wolę swego Ojca. Takie jest znaczenie chrześcijańskiego posłuszeństwa. Posłuszeństwo należne jest Bogu i Jego przykazaniom, należne jest Kościołowi oraz rodzicom. Obowiązuje także w różny sposób w życiu zawodowym i społecznym.

Aby być posłusznym tak, jak był posłuszny Jezus, potrzebne jest gorące pragnienie pełnienia woli Bożej w naszym życiu. Potrzebna jest też pokora. Duch posłuszeństwa nie zagości w duszy opanowanej przez pychę. Jedynie człowiek pokorny chętnie przyjmie inne kryteria aniżeli swoje własne, szczególnie zaś kryterium Boże, do którego dostosuje swoje czyny.

Człowiek pozbawiony pokory, który otwarcie odrzuca przykazania lub przyjmuje je tylko pozornie, zatraca przez to nadprzyrodzony sens posłuszeństwa. „Bądźmy więc czujni, ponieważ nasza skłonność do egoizmu nie zamiera, a pokusa może przejawiać się na wiele sposobów. Pan wymaga, abyśmy, będąc posłuszni, praktykowali swoją wiarę, gdyż Jego wola nie objawia się w sposób hałaśliwy. Czasem Pan sugeruje swoją wolę jakby szeptem – tam, w głębi sumienia. Trzeba uważnie nasłuchiwać, żeby rozróżnić ten głos i być mu wiernym.

Bardzo często Bóg mówi do nas poprzez innych ludzi i może się zdarzyć, że wobec wad tych osób albo w obliczu wątpliwości, co do tego, czy są one dobrze poinformowane, czy zrozumiały wszystkie aspekty problemu, pojawia się przed nami jakby zaproszenie do okazania nieposłuszeństwa”[4]. Niewątpliwie nasze pragnienie pełnienia woli Bożej pokona te i inne trudności, które mogą stanąć na drodze naszego posłuszeństwa.

Pokora daje pokój i radość oraz pragnienie, by wykonać dane polecenie aż do najdrobniejszych szczegółów. Człowiek pokorny w posłuszeństwie czuje się wolny. „Gdy pokornie poddajemy się cudzej woli, pokonujemy samych siebie we własnym sercu”[5], pokonujemy własny egoizm i zrywamy więzy, które nas zniewalają.

Posłuszeństwo jest niezbędne w apostolstwie. Na nic wysiłek, środki ludzkie i umartwienia. Bez posłuszeństwa w obliczu Boga wszystko byłoby bezużyteczne. Na nic zda się praca z uporem przez całe życie w jakimś przedsięwzięciu ludzkim, jeżeli nie będziemy liczyć na Pana. Nawet nasze najbardziej wartościowe dokonanie pozostanie bezowocne, jeżeli pominiemy pragnienie pełnienia woli Jezusa: „Bóg nie żąda trudów, ale posłuszeństwa”[6].

5.3 Wola Boża objawia się nam również w tych rzeczach, które On dopuszcza, a które nie są zgodne z naszymi oczekiwaniami, a nawet są całkowicie przeciwne naszym pragnieniom lub naszym gorącym modlitewnym prośbom.

Wówczas to zachodzi potrzeba nasilenia naszej modlitwy i baczniejszego wpatrywania się w Jezusa Chrystusa. Zwłaszcza wtedy, gdy wydarzenia okazują się bardzo bolesne i trudne: choroba, śmierć ukochanej osoby lub cierpienie tych, których najbardziej kochamy.

Pan chce, żebyśmy złączyli się z Jego modlitwą: Nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty, niech się stanie (Mk 14, 36). Wszakże nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie (Łk 22, 42). On zechciał dzielić z nami to wszystko, co w cierpieniu jest niezrozumiałe i niesprawiedliwe, ale także nauczył nas być posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8).

Jeśli czasami przychodzi nam bardzo cierpieć, pamiętajmy, że Pana nie obrażają nasze łzy. Powinniśmy jednak wtedy powiedzieć: „Ojcze, niech się stanie wola Twoja”. W naszym życiu mogą zdarzać się chwile bardzo ciężkie, ciemne, bolesne, chwile pokusy lub zniechęcenia. W takich chwilach trudniej jest się pogodzić z wolą Bożą. Obraz Jezusa w Ogrodzie Getsemani ukazuje nam, w jaki sposób powinniśmy wtedy postępować. Tak jak Jezus powinniśmy przyjmować wolę Bożą bez stawiania żadnych granic ani warunków, starając się wytrwać w modlitwie.

Nierzadko w naszym życiu będziemy musieli dokonać aktu akceptacji woli Boga, naszego Ojca. Powiedzmy wówczas w naszej osobistej modlitwie: „Chcesz tego, Panie?... Ja również tego chcę!”[7]. I nastanie pokój i pogoda w naszej duszy i wokół nas.

Wiara sprawi, że w każdym wydarzeniu będziemy widzieć wyższą mądrość: „Bóg wie najlepiej. My, ludzie, tak mało rozumiemy z Jego łagodnej Ojcowskiej drogi, którą prowadzi nas ku sobie”[8]. Jezus Chrystus pocieszy nas we wszystkich naszych strapieniach i uświęci je

Za każdym wydarzeniem stoi Opatrzność. Wszystko jest uporządkowane i dostosowane, żeby lepiej służyło zbawieniu każdego człowieka: absolutnie wszystko, co dzieje się na świecie, jak i to, co dzieje się codziennie w małym światku naszego życia zawodowego i rodzinnego. Wszystko może i powinno pomagać nam w spotkaniu z Bogiem. Konsekwencją tego spotkania jest pokój i pogoda w naszych duszach: Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8, 28).

Pełnienie woli Bożej jest źródłem pogody i pokoju. Święci pozostawili nam przykład bezwarunkowego pełnienia woli Bożej. Św. Jan Chryzostom powiedział: „Panie, niech się stanie Twoja wola! Nie to, czego chce ten czy ów, ale to, co Ty chcesz, aby się stało. To jest moją twierdzą i to jest moją nieusuwalną skałą, to jest moja pewna łaska[9].

Zakończmy naszą modlitwę, błagając wraz z Kościołem: Ojcze niebieski, za zwiastowaniem anielskim Niepokalana Dziewica przyjęła Twoje odwieczne Słowo i przeniknięta światłem Ducha Świętego stała się świątynią Bożą, prosimy Cię, spraw, abyśmy za Jej przykładem pokornie wypełniali Twoją wolę[10].



[1] Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 41.

[2] Katechizm Kościoła Katolickiego, 2826.

[3] Sobór Watykańki II, konst. Lumen gentium, 3.

[4] Św. Josemaría Escrivá, To Chrystus przechodzi, 17.

[5] Św. Grzegorz Wielki, Moralia, 35,14.

[6] Św. Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię wg św. Mateusza, 56, 5.

[7] Św. Josemaría Escrivá, Droga, 762.

[8] Bł. Á. del Portillo, Przedmowa do: Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga.

[9] Św. Jan Chryzostom, Homilia przed wygnaniem, 1-3.

[10] Mszał Rzymski, Msza św. z 20 grudnia, kolekta.