Pierwszy Tydzień Adwentu – Poniedziałek
2. PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA PRZYJĘCIE JEZUSA

1. Radość z przyjęcia Pana w Komunii świętej.
2. Naśladowanie postawy setnika z Kafarnaum.

3. Przyjmowanie Pana w stanie łaski. Godne przystępowanie do Komunii świętej.

2.1 Psalm 122, który czytamy w czasie dzisiejszej Mszy św., był śpiewem pielgrzymów zbliżających się do Jerozolimy. Uradowałem się, gdy mi powiedziano: „Pójdziemy do domu Pańskiego”. Już stoją nasze nogi w twych bramach, o Jeruzalem. (Ps 122(121), 1-2)

Ta radość jest również obrazem Adwentu, kiedy każdy przeżyty dzień stanowi kolejny krok ku świętowaniu narodzenia Odkupiciela. Jest ponadto obrazem radości, która wypełnia nasze serca, gdy dobrze przygotowani przystępujemy do Komunii świętej.

Jest rzeczą nieuniknioną, że pomimo tej radości w miarę przybliżania się chwili przyjęcia Pana czujemy się coraz bardziej niegodni. Decydujemy się jednak na Jego przyjęcie, dlatego że On sam zechciał pozostać pod postaciami chleba i wina po to, żeby służyć nam jako pokarm, a osłabionym i chorym jako umocnienie. Nie pozostał, aby być nagrodą dla silnych, lecz lekarstwem dla słabych. A wszyscy jesteśmy słabi i w jakiś sposób chorzy.

Całe dotychczasowe przygotowanie na przyjęcie Jezusa powinno wydawać się nam niedostateczne, a wszelka czułość za mała. Św. Jan Chryzostom tak zachęcał swych wiernych, żeby godnie przygotowywali się do przyjęcia Komunii świętej: „Czy może nie jest absurdem to, iż tak bardzo troszczysz się o sprawy ciała, kiedy wobec zbliżających się świąt na wiele dni przedtem przygotowujesz bardzo ładny ubiór, zdobisz się i upiększasz na wszelki możliwy sposób, natomiast wcale się nie troszczysz o duszę, która pozostaje opuszczona, brudna, mizerna i wycieńczona z głodu?”[1].

Jeżeli czasem poczujemy oziębłość lub fizyczną niechęć, wcale nie powinniśmy z tego powodu zaniechać przystępowania do Komunii świętej. Powinniśmy się raczej starać o wyjście z takiego stanu, rozbudzając swoją wiarę, nadzieję i miłość. Jeżeli chodzi o oziębłość lub rutynę, w naszej mocy jest zmiana tego stanu, ponieważ możemy liczyć na pomoc łaski. Należy odróżnić na przykład naturalne zmęczenie od zawinionej letniości duchowej. W oziębłość wpada ten, kto nie czyni wszystkiego, co jest w jego mocy, żeby uniknąć rozproszenia, kiedy Jezus przychodzi do serca. Oziębłością jest zaprzątanie swej wyobraźni i myśli innymi rzeczami podczas przystępowania do Komunii świętej. Jest nią nieprzywiązywanie wagi do przyjmowanego sakramentu.

Godne przyjęcie Ciała Pańskiego zawsze będzie okazją do rozpalenia naszej miłości. „Powie ktoś: właśnie, dlatego nie przystępuję często do Komunii świętej, ponieważ jestem oziębły w miłości. (...) A dlaczego chcesz oddalić się od ognia, skoro jesteś oziębły? Właśnie, dlatego, że czujesz, iż twoje serce jest oziębłe, winieneś często przystępować do tego Sakramentu, zawsze ilekroć poczujesz szczere pragnienie miłości do Jezusa Chrystusa. Przystąp do Komunii świętej – powiada św. Bonawentura – nawet, gdy czujesz się oziębły, pozostawiając wszystko miłosierdziu Boskiemu, gdyż im bardziej ktoś jest chory, tym bardziej potrzebuje lekarza”[2].

Wiedząc, że czeka na nas Pan, możemy śpiewać pełni radości w głębi duszy: „Uradowałem się, gdy mi powiedziano: «Pójdziemy do domu Pańskiego»!”

Pan cieszy się również, gdy widzi nasze starania o to, by dobrze Go przyjąć. Zastanówmy się nad stosowanymi środkami i gorliwością w przygotowywaniu się do Mszy św., w unikaniu rozproszenia i zwalczaniu rutyny oraz w trosce o to, by nasze dziękczynienie było żarliwe i pełne miłości. Nasze dziękczynienie winno pomagać nam w trwaniu w zjednoczeniu z Chrystusem przez cały dzień.

2.2 Dzisiejsza Ewangelia (Mt 8, 5-11) podaje słowa poganina, rzymskiego setnika. Słowa te od bardzo dawna przytaczane były w liturgii Mszy św. i służyły do bezpośredniego przygotowania się do Komunii świętej chrześcijan wszystkich czasów: Domine, non sum dignus...Panie, nie jestem godzien...

Starszyzna żydowska prosiła Jezusa, by ulżył cierpieniu tego poganina i uleczył jego umierającego sługę, którego bardzo cenił (por. Łk 7, 1-10). Powodem, dla którego pragnęli mu się przysłużyć, było wybudowanie im synagogi.

Gdy Jezus był już niedaleko domu setnika, ten wypowiedział słowa, które dzisiaj powtarza się podczas każdej Mszy św. ale zamiast słowa „sługa” używa się słowa „dusza”: Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. (…) Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Jedno słowo Chrystusa leczy, oczyszcza, pociesza i napełnia nadzieją. „Znając miłosierdzie Twoje, dlatego zbliżam się do Ciebie, Jezu, bo prędzej zabraknie nędzy mojej, aniżeli się wyczerpie litość z Twojego Serca”[3].

Setnik jest człowiekiem głębokiej pokory, wspaniałomyślnym, współczującym i ma wielki szacunek dla Chrystusa. Ponieważ jest poganinem, nie ośmiela się zwrócić bezpośrednio do Pana, ale wysyła innych ludzi, których uważa za godniejszych, prosząc, by się za nim wstawili. Była to pokora – tłumaczy św. Augustyn – „brama, poprzez którą Pan wszedł w posiadanie tego, co już posiadał”[4].

W duszy tego człowieka łączą się wiara, pokora i delikatność. Dlatego Kościół stawia przed nami jego przykład, a słowa powtarza jako przygotowanie na przyjęcie Jezusa, który przychodzi do nas w Komunii świętej: Panie, nie jestem godzien...

Kościół wzywa nas, żebyśmy nie tylko powtarzali jego słowa, lecz naśladowali jego postawę pełną wiary, pokory i delikatności. „Pragniemy powiedzieć Jezusowi, że przyjmujemy tę Jego niezasłużoną przez nas i szczególną wizytę, którą tylekroć powtarza na ziemi przybywając do każdego z nas. Pragniemy powiedzieć Mu, że czujemy się oszołomieni i niegodni tak wielkiej dobroci, ale w pełni szczęśliwi, iż udzielił się nam i światu. Pragniemy Mu również powiedzieć, iż nie pozostaniemy obojętnymi niedowiarkami wobec tak wielkiego cudu, który rozpala nasze serca radosnym entuzjazmem, i którego nigdy nie może zabraknąć prawdziwym wyznawcom”[5].

Zaskakujące jest, jak historia owego setnika z Kafarnaum została podwójnie powiązana z sakramentem Eucharystii. Poprzez słowa, które kapłan i wierni wypowiadają przed przyjęciem Komunii świętej, oraz poprzez słowa wypowiedziane w Kafarnaum, gdzie Jezus po raz pierwszy powiedział, że powinniśmy karmić się Jego Ciałem, żeby mieć życie wieczne: „To jest chleb, który z nieba zstąpił – powiedział Jezus – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Św. Jan dodał: To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum (J 6, 58-59).

2.3 Przygotowanie się na przyjęcie naszego Pana w Komunii świętej oznacza przede wszystkim przyjęcie Go w stanie łaski. Kto przyjmowałby Komunię świętą w stanie grzechu ciężkiego, popełniłby najcięższe przewinienie, świętokradztwo. Nigdy nie możemy przystąpić do Stołu Pańskiego, jeżeli mamy uzasadnioną wątpliwość, że popełniliśmy grzech ciężki myślą, mową i uczynkiem. Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny staje się Ciała i Krwi Pańskiej Niech przeto człowiek baczy na siebie samego – mówi dalej św. Paweł – spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije (1 Kor 11, 27-28).

Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że „Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu pojednania”[6]. W Kościele obowiązuje i zawsze będzie miało moc prawną surowe napomnienie apostoła Pawła, które skonkretyzował Sobór Trydencki, potwierdzając, że w celu godnego przyjęcia Eucharystii „ci, którzy świadomi są ciężkiego grzechu, jakkolwiek sądziliby, że za niego żałują, o ile mogą mieć spowiednika, powinni najpierw odbyć sakramentalną spowiedź”[7].

„Udział w dobrodziejstwach Eucharystii zależy nadto od jakości postawy wewnętrznej, chociaż Sakramenty Nowego Przymierza działają ex opere operato, równocześnie wywołują skutek tym większy, im doskonalsze są warunki, w których się je przyjmuje”[8].

Dlatego wskazane jest staranne przygotowanie duszy i ciała: pragnienie oczyszczenia, traktowanie tego sakramentu z czułością, przyjęcie go z możliwie jak największą pobożnością. Wspaniałym przygotowaniem może być walka o to, żeby w ciągu dnia żyć nieustannie w obecności Bożej i by możliwie jak najlepiej wypełniać nasze codzienne obowiązki. Może nim być także odczuwanie potrzeby zadośćuczynienia Panu, gdy popełnimy jakiś grzech oraz wypełnianie dnia dziękczynieniem i komuniami duchowymi. Dzięki temu zwracanie naszego serca ku Panu podczas pracy, w życiu rodzinnym, podczas rozrywki czy jakiegokolwiek działania stanie się stopniowo nawykiem.

Tej postawie wewnętrznej powinno odpowiadać stosowne przygotowanie ciała, stanowiące jej zewnętrzny wyraz. Jest nim post eucharystyczny przepisany przez Kościół, właściwa postawa i ubiór, oznaka szacunku i czci.

Na koniec naszej modlitwy pomyślmy o tym, jak Maryja przyjęła Jezusa po Zwiastowaniu Anielskim. Prośmy Ją, żeby nauczyła nas przyjmować Komunię św. „z taką samą czystością, pokorą i pobożnością”, z jaką Ona przyjęła Go do swego błogosławionego łona, „z duchem i żarliwością świętych”, chociaż czujemy się niegodni i mało znaczący.



[1] Św. Jan Chryzostom, Homilia 6, PG 48, 756.

[2] Św. Alfons Maria Liguori, Praktykowanie miłości do Jezusa Chrystusa, 2.

[3] Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, 1827.

[4] Św. Augustyn, Kazanie 6.

[5] Bł. Paweł VI, Homilia, 25 V 1967.

[6] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1385.

[7] Św. Jan Paweł II, enc. Ecclesia de Eucharistia, 36.

[8] Św. Kongregacja Soboru, dekret Sacra Tridentina Synodus, 20 XII 1905.