Drugi Tydzień Zwykły – Piątek
14. POWOŁANIE DO ŚWIĘTOŚCI

1. Jezus powołuje Dwunastu. Powołanie nie ze względu na zasługi ludzi, lecz wedle postanowienia i łaski Bożej.
2. Bóg łaskami uzdalnia człowieka do wypełniania jego misji.
3. Wierność osobistemu powołaniu otrzymanemu od Boga.

14.1 Po nocy spędzonej na modlitwie Jezus wybrał dwunastu Apostołów, by Mu towarzyszyli, a następnie kontynuowali Jego misję na ziemi. Ewangeliści zapisali ich imiona i dzisiaj wspominamy je przy lekturze Ewangelii z Mszy świętej (Mk 3, 13-19). Od wielu miesięcy, wraz z innymi uczniami, z bezgranicznym oddaniem wędrowali za Nauczycielem po drogach Palestyny. Teraz zaś stali się przedmiotem szczególnej miłości.

Wybierając Dwunastu, Pan zakłada fundamenty swojego Kościoła. Apostołowie stanowią jakby dwunastu Patriarchów nowego ludu Bożego – Jego Kościoła. Ten nowy lud nie rodzi się już poprzez potomstwo ciała, jak Izrael, lecz poprzez potomstwo duchowe. Dlaczego mężowie ci cieszą się tak wielką życzliwością Boga? Dlaczego właśnie oni, a nie inni? Bezcelowe jest zastanawianie się, dlaczego zostali wybrani. Po prostu Pan ich powołał i na tym całkowicie wolnym wybraństwie, opartym na miłości, zasadza się godność i istota ich powołania. „Nie wyście Mnie wybrali – powie im później – ale Ja was wybrałem” (J 15, 16). Wybór zawsze należy do Pana. Apostołowie nie wyróżniali się mądrością, mocą czy szczególną pozycją społeczną. Byli normalnymi i zwyczajnymi ludźmi, którzy z wiarą i wielkodusznością odpowiedzieli na wezwanie Jezusa.

Chrystus wybiera swoich uczniów, a powołanie to jest jedynym, co wyróżnia ich spośród innych. Św. Paweł na przykład, chcąc podkreślić, że ma prawo i obowiązek nauczać i upominać wiernych, często rozpoczyna swe Listy w taki sposób: Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej (Rz 1, 1). Św. Paweł został powołany i wybrany nie z ludzkiego ustanowienia czy zlecenia (Ga 1, 1). W każdym jego wystąpieniu pojawia się owa prawda o wybraństwie Bożym.

Pan powołuje ludzi z mocą i czułością, tak jak Jahwe powoływał swoich proroków i wysłanników: Mojżesza, Samuela, czy Izajasza. Powołani w żaden sposób nie zasługiwali na swoje wybraństwo – ani przez swoje postępowanie, ani przez swoje zalety. Św. Paweł zaznaczył to wyraźnie: On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski (2 Tm 1, 9). Co więcej, Bóg zwykle powołuje do swojej służby i swoich dzieł osoby o cnotach i zaletach nieproporcjonalnie małych w stosunku do zadań, które mają realizować z Bożą pomocą. Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Według oceny ludzkiej niewielu [tam] mędrców (1 Kor 1, 26). Pan wzywa również nas, byśmy nadal prowadzili Jego zbawcze dzieło w świecie. Nie powinny nas dziwić, a tym bardziej zniechęcać, nasze słabości ani też dysproporcje pomiędzy naszymi możliwościami a zadaniem, które Pan przed nami stawia. On zawsze nas umacnia. Wymaga tylko naszej dobrej woli i drobnej pomocy z naszej strony.

14.2 Powołał tych, których chciał. Powołanie jest zawsze wybraństwem Bożym, niezależnie od okoliczności, w których się je przyjęło. Dlatego, kiedy się je przyjmie, nie należy go poddawać rewizji, nie należy nad nim dyskutować, gdyż nasze ludzkie argumenty zawsze są zbyt ubogie i krótkowzroczne. Bóg w każdej sytuacji udziela łask niezbędnych do wytrwania, gdyż, jak naucza św. Tomasz, tych, których Bóg wybiera do wypełnienia jakiejś misji, przygotowuje i uzdalnia w taki sposób, by byli zdatni do spełnienia tego, do czego zostali wybrani[1]. Pełniąc tę misję, człowiek odkrywa wielkość swego życia, gdyż powołanie Boże, które w rzeczy samej jest objawieniem przez Boga tajemnicy Jego bytu, jest równocześnie słowem, które odsłania sens i istotę życia człowieka. Słuchając i przyjmując słowo Boże, człowiek zaczyna rozumieć samego siebie i tym samym zyskuje sens życia. Odpowiedzią na wezwanie Boże powinna być bardziej stanowcza postawa wobec samego siebie, większa uczciwość i konsekwencja w życiu. Wierność wobec powołania jest wiernością wobec Boga, wobec powierzonej nam misji, wobec tego, do czego zostaliśmy stworzeni. Jest konkretnym i osobistym sposobem uwielbienia Boga.

W dniu, w którym Pan powołał Dwunastu Apostołów, rozpoczęli oni nowe życie. Jeden z nich, Judasz, mimo że został wyraźnie wybrany, nie dochował wierności. Pozostali jednak po wielu latach będą wspominać ów moment wyboru przez Jezusa jako największe wydarzenie swego życia. Tymi właśnie ludźmi chciał się posłużyć Pan, chociaż z ludzkiego punktu widzenia żaden z nich nie spełniał warunków wymaganych przy realizacji tak olbrzymiego zadania. Dzięki temu, że byli ulegli, otrzymali odpowiednie łaski. Cieszyli się także szczególną opieką Bożą. Dlatego też mieli rozszerzać aż po krańce ziemi misję, którą Pan im powierzył.

Także dzisiaj Pan powołuje swoich apostołów, by przebywali z Nim poprzez przyjmowanie sakramentów i życie modlitewne, a także głębokie i zażyłe obcowanie z Nauczycielem i świętość osobistą. I chociaż Nauczyciel obdarza niektórych wyjątkowym powołaniem, to nawet najbardziej pospolite i powszednie chrześcijańskie życie każdego wiernego niesie w sobie szczególne powołanie. Tym powołaniem jest wezwanie do naśladowania Chrystusa w nowym życiu, do którego klucz posiada On sam: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Pierwsi chrześcijanie zawsze uważali swój stan za owoc Bożego powołania. Wiedzieli, że są umiłowani przez Boga, że są powołanymi świętymi, niezależnie od tego, czy mieszkają w Rzymie, w Koryncie, czy w innym zakątku świata.

Wszystkich nas na różne sposoby Chrystus powołał, byśmy szli blisko za Nim, byśmy Go naśladowali i dawali Go poznać innym. Naszym zadaniem jest uobecnianie w świecie dzieła Odkupienia, aż do czasu Jego powtórnego przyjścia: „Wszyscy chrześcijanie, jakiegokolwiek stanu i zawodu, powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości; dzięki zaś tej świętości chrześcijan, także w społeczności ziemskiej rozwija się bardziej godny człowieka sposób życia”[2]. Ta pełnia życia chrześcijańskiego wymaga heroiczności cnót i uzewnętrznia się w sposób szczególny w okolicznościach, w których styl życia lub cele życiowe stawiane sobie przez innych są dalekie od ideału chrześcijańskiego. Pan chce, byśmy byli świętymi w ścisłym znaczeniu tego słowa, pośród naszych zajęć, praktykując świętość radosną, atrakcyjną, która zachęca innych do pójścia za Chrystusem. On daje nam siły i niezbędną pomoc. Zuchwalstwem byłoby odrzucenie środków, których Pan użycza wszystkim, by szli za Nim i byli Mu wierni. Środki te są szczególnie potrzebne wówczas, gdy Bóg powołuje kogoś do celibatu apostolskiego przy pełnieniu zadań świeckich.

Obyśmy umieli często powtarzać Jezusowi, że może liczyć na nas, na naszą niezłomną wolę bezgranicznego i bezwarunkowego pójścia za Nim tam, gdzie czeka na nas Bóg.

14.3 Odkrycie osobistego powołania to najważniejszy moment w całym naszym życiu. Od właściwej odpowiedzi na to powołanie zależy szczęście nasze i wielu innych ludzi. Bóg nas stwarza, przygotowuje i powołuje zgodnie ze swoimi planami. Jeżeli dzisiaj tylu chrześcijan żyje gdzieś na uboczu, płytko, w okowach ciasnych horyzontów, jest to przede wszystkim rezultat braku jasnej świadomości własnego powołania, świadomości swego konkretnego zadania. Właśnie to czyni życie bogatym i nadaje mu treść.

Pierwsza odpowiedź na wezwanie do kroczenia za Chrystusem pociąga za sobą wiele kolejnych odpowiedzi w ciągu całego życia. Wierność kształtuje się dzień pod dniu, zazwyczaj w rzeczach pozornie błahych, poprzez spełnianie drobnych, codziennych obowiązków, poprzez odrzucanie tego wszystkiego, co może zaszkodzić sprawom istotnym dla naszego życia.

Nie wystarczy trwać w powołaniu. Powołanie trzeba ożywiać i stale się w nim utwierdzać, wtedy, kiedy wydaje się to łatwe, a także w chwilach trudnych, gdy z całą mocą musimy odpierać ataki świata, szatana lub ciała. Zawsze otrzymamy pomoc niezbędną, byśmy pozostali wiernymi. Im większe będą trudności, tym większe będą również łaski. Z biegiem czasu, dzięki zdecydowanej walce ascetycznej, której elementem jest czynieniu konkretnego szczegółowego rachunku sumienia, miłość wzrasta i ubogaca się, a oddanie nie zmienia się w rutynę, lecz staje się bardziej świadome, bardziej dojrzałe. „Nie chodzi tu o wzrost ilościowy, jak w wypadku sterty słomy, lecz o wzrastanie jakościowe, kiedy żar rozpala się mocniej, albo kiedy nauka, chociaż nie dochodzi do nowych wniosków, staje się bardziej przenikliwa, głębsza, bardziej spójna, pewniejsza. W ten sposób miłość dąży do doskonalszego, czystszego, ściślejszego miłowania ponad wszystko Boga, samego siebie i bliźniego, do tego, byśmy chwalili Boga w czasie i w wieczności”[3]. Takiego wzrastania domaga się od nas Bóg.

Wysiłek wzrastania w świętości, w miłości do Chrystusa i w żywionej w imię Chrystusa miłości do wszystkich ludzi, zapewnia szczęście, a tym samym radość, miłość i życie przepełnione sensem. W liście Tertio Milenio Adveniente Św. Jan Paweł II, przygotowując wiernych do nadchodzącego 2000 Roku Jubileuszowego, pisał: „Wszystko powinno zmierzać ku pierwszoplanowemu celowi Jubileuszu, jakim jest ożywienie wiary i świadectwa chrześcijan. Aby to świadectwo było skuteczne, trzeba rozbudzić w każdym wierzącym prawdziwą tęsknotę za świętością, mocne pragnienie nawrócenia i osobistej odnowy w klimacie coraz żarliwszej modlitwy i solidarności z bliźnimi”[4].

Św. Paweł, posługując się porównaniem do wyścigu na stadionie, przekonuje nas, iż walka ascetyczna chrześcijanina powinna być radosnym, prawdziwie nadprzyrodzonym sportem. Apostoł, świadom, że nie osiągnął jeszcze doskonałości, walczy, by uzykać obiecaną nagrodę. Zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie (Flp 3, 13-14). Od chwili, gdy Chrystus wkroczył w jego życie na drodze do Damaszku, Paweł poświęca wszystkie swoje siły, by Go szukać, kochać i służyć Mu. Tak samo czynili Apostołowie od dnia, w którym przechodzący obok nich Jezus wezwał ich, by poszli za Nim. W owej chwili nie wyzbyli się oni bynajmniej swoich wad, lecz mimo to, dzień po dniu, wiedzeni wzrastającą przyjaźnią, podążali za Nauczycielem i pozostali Mu wierni. Również my powinniśmy postępować podobnie: codziennie odpowiadać na otrzymane łaski, codziennie trwać w wierności. W ten sposób dotrzemy do mety, gdzie oczekuje nas Chrystus.



[1] Por. św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, III, zag. 27, art. 4.
[2] Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 40.
[3] R. Garrigou-Lagrange OP, Mariologie, la Mère du Seigneur et notre vie intérieure, Lyon, 1941.
[4] Św. Jan Paweł II, list apost. Tertio Millennio Adveniente, 42.