Drugi Tydzień Zwykły Czwartek
13. PILNE ZADANIE NAUCZANIA WIARY

       1.  Jezus nauczający i uzdrawiający tłumy. Nagląca potrzeba nauczania doktryny.
2.
 Otrzymywanie i przekazywanie prawd wiary. Znajomość prawd wiary konieczna w apostolstwie.
3.
 Głoszenie Ewangelii obowiązkiem chrześcijanina.

13.1 Ewangelia mówi o wielu przypadkach, kiedy ludzie cisnęli się do Pana, aby uzyskać uzdrowienie. W Ewangelii z dzisiejszej Mszy świętej (Mk 3, 7-12) czytamy, że za Chrystusem szło wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu. Ludzi było tak wielu, że Pan polecił swym uczniom, żeby trzymali dla Niego stale w pogotowiu łódkę ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Do Chrystusa przybywają ludzie potrzebujący, a on przyjmuje ich, ponieważ ma serce czułe i miłosierne. W ciągu trzech lat swego życia publicznego uzdrowił wielu ludzi, wyzwolił wielu opętanych przez złe duchy i wskrzesił wielu zmarłych. Nie uleczył jednak wszystkich chorych na świecie ani też nie usunął wszystkich boleści, ponieważ cierpienie nie jest złem absolutnym. Cierpienie może mieć ogromne znaczenie zbawcze, jeśli się je zjednoczy z cierpieniami Chrystusa.

Jezus dokonywał cudów, które w tamtych konkretnych przypadkach polegały na usunięciu cierpień, ale przede wszystkim były znakiem i przejawem Jego Boskiego posłannictwa, to znczy powszechnego i wiecznego odkupienia. My, jako chrześcijanie, kontynuujemy posłannictwo Chrystusa: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu [...]. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 19-20). Przed Wniebowstąpieniem Jezus pozostawił nam skarb swojej doktryny, jedynej doktryny, która prowadzi do zbawienia. Zostawił też bogactwo sakramentów, byśmy do nich przystępowali w drodze do życia nadprzyrodzonego.

W dzisiejszych czasach istnieje mnóstwo ludzi tak samo potrzebujących, jak ci, o których wspomina Pismo Święte. Również dzisiaj wyglądają oni jak owce nie mające pasterza (Mt 9, 36), są zagubieni i nie wiedzą, ku czemu zwrócić swe życie. Pomimo całego postępu, jaki miał miejsce na przestrzeni tych dwudziestu wieków, ludzkość nadal cierpi fizycznie i duchowo, ale przede wszystkim dotkliwie cierpi na brak doktryny Chrystusa, której w nieomylny sposób strzeże Magisterium Kościoła. Słowa Pana pozostają słowami życia wiecznego, uczą unikania grzechu i uświęcania codziennego życia wraz z ich radościami, niepowodzeniami i chorobami. Jego słowa otwierają drogę zbawienia. Świat bardzo tego potrzebuje. Często możemy się przekonać, że „ludzie pragną słuchać orędzia Bożego, chociaż na zewnątrz to ukrywają. Może niektórzy zapomnieli o nauce Chrystusowej. Inni – bez własnej winy – nie poznali jej wcale i religia jest im obca. Ale przekonajcie się o stale aktualnej prawdzie: zawsze przychodzi taki moment, kiedy dusza nie potrafi znieść tego dłużej, nie wystarczają jej zwyczajne wymówki, nie zadowalają jej kłamstwa fałszywych proroków. I choćby ludzie ci nie chcieli się do tego przyznać, odczuwają jednak pragnienie ukojenia swego niepokoju w nauczaniu Pana”[1]. „Chrześcijanie muszą mobilizować wszystkie swoje siły, by «głosić Ewangelię ubogim». Na ziemi panuje głód, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich (Am 8, 11)”[2]. W naszych rękach spoczywa ten skarb doktryny, którego możemy udzielać w porę i nie w porę (2 Tm 4, 2), gdy nadarza się okazja lub gdy to my ją wywołujemy, głosząc naukę za pomocą wszystkich dostepnych środków. I dla nas, chrześcijan, jest to zadanie prawdziwie pilne. „Dzisiaj Duch Święty posyła was niczym «list Chrystusa», abyście głosili w swoich krajach dzieła Boże i byli płomiennymi świadkami Ewangelii Chrystusa wśród ludzi dobrej woli aż po krańce ziemi. Powierzona wam misja wymaga, abyście przez całe życie poświęcali należny czas na formację duchową i doktrynalną, a dzięki temu pogłębiali wiarę i sami z kolei stawali się formatorami”[3].

13.2 Żeby móc udzielać nauki Jezusa Chrystusa innym, trzeba mieć ją wyrytą w umyśle i w sercu, rozważać ją i kochać. Każdy chrześcijanin, w zależności od otrzymanych darów, jakimi są talenty, wykształcenie czy też okoliczności, musi starać się w dostępny sobie sposób poznać naukę Chrystusa. Nieraz formacja ta zaczyna się od dobrej znajomości Katechizmu. Katechizmy są bowiem księgami „ujmującymi wiernie istotną treść Objawienia, dostosowanymi metodycznie do potrzeb naszych czasów”[4].

Dla zwyczajnego chrześcijanina życie wiarą często wyraża się w ciągłym zdobywaniu i przekazywaniu wiary: Tradidi quod accepi... Otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem (1 Kor 11, 23) – pisze św. Paweł do chrześcijan w Koryncie. Wiara Kościoła jest wiarą żywą, ponieważ ustawicznie się ją przyjmuje i przekazuje. Chrystus udzielił wiary Apostołom, a oni przekazali ją swoim następcom. W ten sposób do dziś w żywym Magisterium Kościoła rozbrzmiewa stale wiara niezmienna w swej istocie. Doktryna wiary jest „otrzymywana i przekazywana” przez matki w rodzinie, przez uczniów, przez przedsiębiorców, przez sprzedawców... Jakież fantastyczne głośniki miałby w nas Pan, gdybyśmy, każdy na swoim miejscu, zdecydowanie głosili Jego zbawczą doktrynę, tak jak czynili to nasi bracia w wierze! Idźcie i nauczajcie! – powiada Chrystus do wszystkich. Chodzi o spontaniczne szerzenie doktryny, często nieformalne, lecz nadzwyczaj skuteczne, tak jak czynili to pierwsi chrześcijanie. Przekazujmy naukę znajomym rodzinom, kolegom z pracy, sąsiadom, rodzicom naszych uczniów, na osiedlach, targowiskach i ulicach. Praca, ulica, szkoła podstawowa, uniwersytet, życie obywatelskie zamienią się wówczas w miejsce dyskretnej i miłej katechezy, która przeniknie dogłębnie obyczaje społeczeństwa i życie ludzi. „Wierz mi: Apostolstwo, katecheza powinny funkcjonować jak naczynia włosowate przekazujące krew: jedno drugiemu. Muszą docierać do wszystkich. Każdy wierny powinien ewangelizować swego bezpośredniego kolegę. Dla nas jako dzieci Bożych ważne są wszystkie dusze, ponieważ ważna jest dla nas każda dusza”[5]. Jakże wzruszą Serce Boże matki, które częstokroć nie mając zbyt wiele czasu, cierpliwie tłumaczą prawdy Katechizmu swoim dzieciom, a może także dzieciom sąsiadek i przyjaciółek! Albo też student udający się do odległej dzielnicy, by wyjaśniać uczniom te same prawdy, chociaż musi się przygotować do egzaminu, który zdaje za kilka dni, a chce zdobyć dobrą ocenę!

Obecnie, gdy w tylu miejscach i przy użyciu tylu środków atakuje się doktrynę Kościoła, jest rzeczą konieczną, byśmy wykorzystywali wszelkie dostępne środki dla głębokiego poznania doktryny Jezusa Chrystusa i wniosków wypływających z tego nauczania dla życia ludzi i społeczeństwa. Miłowanie Boga czynami w wielu przypadkach oznacza konieczność poświęcenia odpowiedniej ilości czasu na tę formację: na studia, uważną lekturę duchową lub skupienie uwagi podczas konferencji religijnych. Można też wykorzystać dni wolne od pracy, by poświęcić tej kwestii więcej czasu. Kochać Boga czynami oznacza cenić te prawdy, które swój początek biorą w samym Chrystusie i traktować je jak skarb, który powinniśmy szanować i rozważać. Nikt nie daje tego, czego nie posiada. Żeby nauczać doktryny, należy najpierw poznać ją samemu.

13.3 W obliczu tak wielkiej ignorancji i tylu błędów panujących w odniesieniu do Chrystusa i Jego Kościoła, i to w zakresie prawd najbardziej podstawowych, jako chrześcijanie nie możemy pozostawać obojętni, gdyż Pan uczynił nas solą ziemi (Mt 5, 13) i światłem świata (Mt 5, 14). Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku (1 Kor 9, 16). Nikt nie może czuć się zwolniony od tego naglącego zadania. „Zadanie chrześcijanina: zagłuszyć zło w obfitości dobra. Nie chodzi tylko o piętnowanie zła ani o zasłanianie się szańcem negacji. Przeciwnie: żyć z afirmacją, z pełnią optymizmu, z młodzieńczością, radością i pokojem; patrzeć z wyrozumiałością na wszystkich: na tych, którzy idą za Chrystusem, i na tych, którzy Go opuszczają albo Go nie znają. Ale wyrozumiałość nie oznacza kapitulacji ani obojętności, lecz aktywność”[6]. Wyrozumiałość oznacza inicjatywę i pragnienie, by wszyscy poznali najdroższe oblicze Pana.

Widząc ogrom tego zadania, jakim jest szerzenie doktryny Jezusa Chrystusa, powinniśmy zacząć od prośby do Pana, by przymnożył nam wiary: fac me tibi semper magis credere. „Pomóż wierze mojej, Jezu, łaską Twą”, śpiewamy w Adoro te devote, hymnie eucharystycznym św. Tomasza z Akwinu. Możemy także mówić słowami tego hymnu: „Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci Chleba utaiłeś się”[7]. Z umocnioną wiarą oddamy się więc jako narzędzia w ręce Pana, który użyczy światła umysłom zaćmionym przez ignorancję lub błędy. Jedynie łaska Boża może skłonić wolę do przyjęcia prawd wiary. Dlatego, kiedy chcemy pociągnąć kogoś do wiary chrześcijańskiej, powinniśmy wspomagać to apostolstwo pokorną i stałą modliwą, a także pokutą. Możemy także dokonać umartwienia, na przykład w drobnych sprawach związanych z pracą lub z życiem rodzinnym, ale umartwienie to powinno być konkretne i poczynione w duchu nadprzyrodzonym.

W obliczu barier napotykanych w trudnych środowiskach i w obliczu przeszkód pozornie nie do pokonania, optymizmem napełni nas pamięć o tym, że łaska Pańska może poruszyć najtwardsze serca. Im większe są trudności, które napotykamy, tym większą pomoc nadprzyrodzoną otrzymujemy.

Panie, naucz nas głosić Twoją prawdę! Również dzisiaj rzesze ludzi chodzą zbłąkane i potrzebują Ciebie. Często toną w niewiedzy, nie mają światła i nie znają drogi. Najświętsza Maryjo Panno, pomóż nam, byśmy nie stracili żadnej okazji, w której możemy dać poznać innym Twego Syna Jezusa Chrystusa! Prowadź nas, byśmy przez to szlachetne zadanie szerzenia Prawdy potrafili nieść radość wielu ludziom!



[1] Św. Josemaria Escrivá, Przyjaciele Boga, 260.
[2] Katechizm Kościoła Katolickiego, 2835.
[3] Św. Jan Paweł II,  Przemówienie na XII Światowy Dzień Młodzieży w Paryżu, 23 VIII 1997, 6.
[4] Św. Jan Paweł II, adhort. apost. Catechesi tradendae, 50.
[5] Św. Josemaría Escrivá, Bruzda, 943.
[6] Św. Josemaría Escrivá, Bruzda, 864.
[7] Por. Hymn Adoro te devote w ks. J. Siedlecki, Śpiewnik kościelny, s. 230 i 640.