Druga Niedziela Zwykła
Rok A

7. BARANEK BOŻY

1. Jezus Chrystus - Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Przenośne i rzeczywiste znaczenie tytułu.
2. Nadzieja uzyskania przebaczenia. Sakrament Pokuty - rachunek sumienia, skrucha i postanowienie poprawy.
3. Częsta spowiedź, pomocna w walce o delikatność duszy i osiągnięcie świętości.

7.1 Oglądaliśmy Jezusa narodzonego w Betlejem, wielbionego przez pasterzy i Mędrców, lecz Ewangelia tej niedzieli jeszcze raz prowadzi nas nad brzegi Jordanu, gdzie po trzydziestu latach od narodzenia Chrystusa Jan Chrzciciel przygotowuje ludzi na Jego przyjście. I kiedy zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata (J 1, 29) Przyzwyczailiśmy się do słów Baranek Boży, a jednak pozostają one zawsze słowami cudownymi, tajemniczymi i potężnymi. „Ukazuje on w ten sposób, że Jezus jest równocześnie cierpiącym Sługą, który w milczeniu pozwala prowadzić się na zabicie i niesie grzechy wielu, oraz barankiem paschalnym, symbolem odkupienia Izraela w czasie pierwszej Paschy”[1]. Jakiż oddźwięk musiały te słowa znaleźć u słuchaczy, znających znaczenie baranka paschalnego, którego krew została przelana w noc wyzwolenia Żydów z niewoli w Egipcie! Ponadto wszyscy Izraelici dobrze znali słowa Izajasza, który porównywał cierpienia Sługi Jahwe, Mesjasza, z cierpieniami baranka (por. Iz 53, 7). Baranek paschalny, który co roku był składany jako ofiara w Świątyni, stanowił równocześnie pamiątkę wyzwolenia i przymierza Boga ze swym ludem. Wszystko to było obietnicą i zapowiedzią prawdziwego Baranka, Chrystusa, czyli Ofiary złożonej na Kalwarii za całą ludzkość. On bowiem jest prawdziwym Barankiem, który zgładził grzechy świata. On przez swoją śmierć zniweczył śmierć naszą i zmartwychwstając przywrócił nam życie[2]. Św. Paweł powie ze swej strony pierwszym chrześcijanom z Koryntu, że Chrystus został złożony w ofierze jako nasza Pascha (1 Kor 5, 7).

Wyrażenie „Baranek Boży” często było rozważane i komentowane teologów i autorów duchowych, ponieważ jest to tytuł o bogatej treści teologicznej. Jest on próbą wyrażenia językiem ludzkim rzeczywistości wieloznacznej i nadprzyrodzonej. Jest to jedno z wyrażeń ukutych przez Boga na wyrażenie ważnej prawdy o Sobie samym.

Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata – głosi Jan Chrzciciel. Grzechem świata jest wszelki grzech: grzech pierworodny, który Adam ściągnął na swoje potomstwo, i osobiste grzechy ludzi wszystkich czasów. Chrystus jest naszą nadzieją zbawienia. On sam jest mocnym wezwaniem do nadziei, gdyż przybył, by przebaczać i leczyć rany grzechu. Codziennie przed udzieleniem Komunii świętej kapłani, ukazując samego Jezusa, wypowiadają słowa Jana Chrzciciela: Oto Baranek Boży... Proroctwo Izajasza spełniło się na Kalwarii i ponawia się w każdej Mszy świętej, jak wspominamy w dzisiejszej modlitwie nad darami: ilekroć bowiem sprawujemy pamiątkę Ofiary Chrystusa, spełnia się dzieło naszego odkupienia[3]. Kościół chce, byśmy dziękowali Panu za Jego poświęcenie się aż do śmierci dla naszego zbawienia i za to, że zechciał stać się pokarmem dla dusz naszych.

Od samego początku sztuka chrześcijańska przedstawiała Jezusa Chrystusa, który jest Bogiem i Człowiekiem, w postaci Baranka Paschalnego. Stawiając Go często na Księdze Życia, ikonografia pragnie przypomnieć, czego uczy nas wiara: to On gładzi grzechy świata, On został ofiarowany i posiada wszelką moc i mądrość. Przed Nim pada w geście uwielbienia dwudziestu czterech starców, jak to ukazuje widzenie z Apokalipsy. On przewodniczy wielkiej Uczcie weselnej, przyjmuje Oblubienicę. On oczyszcza swoją krwią błogosławionych... Jedynie On może otworzyć księgę o siedmiu pieczęciach. On jest Początkiem i Końcem, Alfą i Omegą, Odkupicielem pełnym pokory i wszechmogącym Sędzią, który ma oddać każdemu według jego uczynków.

„Jezus przynosi przebaczenie. Jest Odkupicielem i dawcą Pojednania. Jego przebaczenie nie jest jednorazowe, nie dotyczy też jakiejś abstrakcyjnej, pojmowanej ogólnie, ludzkości. Przebacza każdemu z nas tyle razy, ilekroć skruszeni przystępujemy do Niego (...). Przebacza nam i odnawia nas: otwiera dla nas na nowo bramy łaski, abyśmy z nadzieją mogli podążać dalej naszą drogą”[4]. Dziękujmy Panu tyle razy, ile razy nam wybaczył. Prośmy Go, byśmy często przystępowali do tego źródła miłosierdzia Bożego, którym jest spowiedź.

7.2 Baranek Boży, który gładzi grzechy świata! Jezus stał się nieskalanym Barankiem, który z absolutną uległością i łagodnością ofiarował siebie, by zmazać grzechy ludzi, ich zbrodnie i zdrady; stąd tak wymowny jest tytuł, który się do Niego stosuje. „Baranek bowiem – wyjaśnia o. Ludwik z Granady – w odniesieniu do Chrystusa oznacza trzy rzeczy: łagodność charakteru, czystość i niewinność życia i satysfakcję ofiary”[5].

Uderzające jest zaangażowanie, z jakim Jezus nieustannie wzywa grzeszników do nawrócenia: Albowiem Syn Człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło (Mt 18, 11). Przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów (Ap 1, 5). Wśród ogółu współczesnych Mu ludzi Jezus słynął z pełnej miłosierdzia postawy. Oburzała ona uczonych w Piśmie i faryzeuszów, którzy mówili o Nim: przyjaciel celników i grzeszników (Mt 11, 19). I zdumiewali się, gdy kobiecie cudzołożnej udzielił przebaczenia w tych prostych słowach: Idź i odtąd już nie grzesz (J 8, 11). To samo pouczenie otrzymujemy w przypowieści o faryzeuszu i celniku i w przypowieści o synu marnotrawnym. Można by w nieskończoność mówić o Jego nauczaniu i pełnych miłosierdzia spotkaniach z grzesznikami. Skoro Chrystus przebacza, czyż możemy tracić nadzieję na uzyskanie przebaczenia? Skoro Chrystus może nam udzielić łask niezbędnych do osiągnięcia świętości, czyż możemy tracić nadzieję na ich otrzymanie? Ta świadomość napełnia nas pokojem i radością.

W sakramencie pojednania otrzymujemy ponadto łaski niezbędne do walki z wadami, które zakorzeniły się w naszym charakterze, często stanowiąc powód zniechęcenia i smutku. By przekonać się, czy otwieramy się na wszystkie łaski, które Pan przygotował dla nas w sakramencie Pokuty, zastanówmy się nad trzema jego aspektami: rachunkiem sumienia, żalem za grzechy i mocnym postanowieniem poprawy. „Można powiedzieć, że są to kolejno i odpowiednio: akty wiary – to jest nadprzyrodzonej oceny naszego postępowania w świetle naszych obowiązków; akty miłości, która dziękuje za otrzymane dary i płacze z powodu braku wzajemności ze swej strony, i akty nadziei, dzięki której w czasie użyczonym nam przez Boga, z odnowionym duchem podejmujemy wciąż walkę o własne uświęcenie. I podobnie jak z tych trzech cnót największa jest miłość, tak też w rachunku sumienia najważniejszy jest ból – żal, skrucha; jeżeli brakuje żalu, oznacza to, że prawdopodobnie opanowała nas ślepota albo naszym rachunkiem sumienia nie kieruje miłość Boża. Kiedy natomiast ubolewamy z powodu swoich upadków (...), natychmiast rodzi się konkretne i owocne postanowienie poprawy”[6].

Panie, naucz mnie skruchy, wskaż mi drogę miłości! Niechaj moje słabości prowadzą mnie do coraz większego umiłowania Ciebie! Niech Twoja łaska rozbudza we mnie skruchę, kiedy upadnę!

7.3 Jezus Chrystus przynosi nam wezwanie do świętości i nieustannie daje nam łaski konieczne do uświęcenia. Nieustannie daje nam też moc stawania się dziećmi Bożymi – jak głosi dzisiejsza liturgia w śpiewie przed Ewangelią. Ta moc uświęcająca człowieka jest darem Baranka Bożego. Świętość tę osiąga się przez ciągłe i dogłębne oczyszczanie duszy, co jest podstawowym warunkiem coraz większego miłowania Boga. Dlatego umiłowanie częstej spowiedzi jest czytelnym znakiem wewnętrznej delikatności i miłości do Boga, a jej zaniedbanie – kiedy z łatwością przychodzi nam jej zaniechanie lub odkładanie na potem – dowodzi braku subtelności duszy i może świadczyć o letniości, zatwardziałości i braku wrażliwości na poruszenia serca przez Ducha Świętego.

Trzeba, abyśmy podążali przed siebie bez obciążeń, byśmy odrzucili to, co nam przeszkadza: ciężar naszych upadków. Każda spowiedź skruszonego serca pozwala patrzeć na czekającą nas jeszcze drogę z radością i nadzieją. Ilekroć korzystamy z tego sakramentu, tyle razy jak Łazarz słyszymy słowa Chrystusa: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić (J 11, 44). Upadki, zaniedbania i grzechy powszednie wiążą i krępują chrześcijanina i nie pozwalają mu pewnym krokiem podążać wyznaczoną drogą. „I jak pogrzebany Łazarz wyszedł z grobu ciągle jeszcze związany, tak samo ten, kto udaje się do spowiedzi, jest skrępowany. Aby stał się wolny od swoich grzechów, Pan powiedział posługującym: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić...[7]. Sakrament Pokuty rozcina wszystkie pęta, którymi diabeł usiłuje nas związać, abyśmy nie podążali ku Chrystusowi.

„Wyznawanie codziennych win (grzechów powszednich) nie jest ściśle konieczne, niemniej jest przez Kościół gorąco zalecane. Istotnie, regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami, poddawać się leczącej mocy Chrystusa i postępować w życiu Ducha. Częściej otrzymując przez sakrament pokuty dar miłosierdzia Ojca, jesteśmy przynaglani, by być – jak On – miłosierni”[8]. Częsta spowiedź z popełnionych grzechów jest związana bardzo ściśle ze świętością i miłością do Boga, ponieważ w tym sakramencie Pan uszlachetnia nas i uczy pokory. Natomiast tam, gdzie mają miejsce lenistwo i zniechęcenie, opieszałość i grzechy powszednie bez szczerej skruchy, tam pojawia się oziębłość. Po pełnej skruchy spowiedzi dusza staje się jasna i czysta. A ponieważ jesteśmy słabi, jedynie częsta spowiedź pozwala na stałe utrzymywanie serca w czystości i miłości. Częsta spowiedź jest środkiem umożliwiającym pokonanie wszelkiej oziębłości, wygodnictwa i niechęci w życiu wewnętrznym.

Jedną z głównych przyczyn, dla których często należy korzystać ze spowiedzi, jest to, że nie pozwala ona popaść w stan oziębłości, pod warunkiem, że się do niej przystępuje we właściwy sposób. Dlatego też Kościół Święty z takim naciskiem zaleca częstą, nawet cotygodniową spowiedź. Z tego powodu powinniśmy starać się o regularne przystępowanie do spowiedzi świętej i zawsze czynić po uprzednim należytym przygotowaniu.

Chrystus, nieskalany Baranek, przybył, aby nas oczyścić z naszych grzechów, nie tylko ciężkich, lecz również z drobnych potknięć i braku miłości w codziennym życiu. Zastanówmy się, czy z miłością przystępujemy do sakramentu Pokuty. Czy przystępujemy do niego tak często, jak pragnie tego Chrystus ?



[1] Katechizm Kościoła Katolickiego, 608.
[2] Mszał Rzymski, Pierwsza Prefacja Wielkanocna.
[3] Mszał Rzymski, II niedziela zwykła, modlitwa nad darami.
[4] G. Redondo, Razón de la esperanza, Pampeluna 1977, s. 80.
[5] Ludwik z Granady, Los nombres de Cristo, w: Obras Completas Castellanas, Madryt 1957, I, s. 807.
[6] Bł. Á. del Portillo, List, 8 XII 1976.
[7] Św. Augustyn, Homiletyczny wykład Ewangelii wg św. Jana, 29, 24.
[8] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1458.