Dziesiąta Niedziela Zwykła
Rok B

80. KORZENIE ZŁA

         1. Natura ludzka w stanie pierworodnej sprawiedliwości i świętości.
         2. Solidarność wszystkich ludzi w Adamie. Dziedziczenie grzechu pierworodnego i jego następstw.
         3. Ponowne kierowanie rzeczywistości ziemskich ku Bogu.

80.1 „Pierwszy człowiek nie tylko został stworzony jako dobry, lecz także ukonstytuowany w przyjaźni ze swoim Stwórcą oraz w harmonii z sobą samym i otaczającym go stworzeniem”[1]. Bóg postawił człowieka na szczycie Stworzenia, aby panował nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi (Rdz 1, 26). Dlatego obdarzył go rozumem i wolą, aby w sposób wolny oddawał swemu Stwórcy chwałę o wiele większą, aniżeli chwała oddawana przez resztę stworzeń. Powodowany miłością, Bóg postanowił ponadto wynieść człowieka do uczestnictwa w życiu Bożym[2] i poznawał Jego wewnętrzne tajemnice, które absolutnie przekraczają wszystkie rzeczy naturalne. W tym celu Bóg wyposażył człowieka w dar łaski uświęcającej[3], w cnoty i dary nadprzyrodzone, przyoblekając go w świętość i sprawiedliwość, i dając mu zdolność działania nadprzyrodzonego[4]. Za pośrednictwem łaski dusza przemienia się w taki sposób, że nie przestając być ludzką, jednocześnie ubóstwia się, tak jak żelazo, które włożone do ognia rozpala się i zamienia w coś podobnego do samego ognia. Porównanie przebóstwionej duszy do rozpalonego żelaza nie jest jednak doskonałe, gdyż łaska dokonuje o wiele głębszej przemiany w duszy aniżeli ogień w żelazie.

Bóg wyposażył ponadto Adama w dary, takie jak wolność od śmierci, pożądliwości i niewiedzy, zwane darami nadnaturalnymi. Ta prawość natury ludzkiej w stanie pierwotnej sprawiedliwości pochodziła z doskonałego, wolnego poddania się woli człowieka jego Stwórcy. Człowiek, umocniony tymi darami, nie mógł się mylić w poznawaniu i był wolny od błędu. „Jego ciało nie był niezniszczalne na skutek jakiejś siły życiowej w nim istniejącej, ale tkwiła w duszy jakaś siła w nadprzyrodzony sposób przez Boga udzielona, dzięki której ciało mogło być zachowane od wszelkiego rozkładu, jak długo dusza pozostawałaby oddana Bogu”[5]. W Adamie Bóg widzi cały rodzaj ludzki. Dar pierwotnej świętości i sprawiedliwości „został dany człowiekowi nie jako poje­dynczej osobie, ale, na zasadzie ogólnej, całej naturze ludzkiej w taki sposób, że od niego poprzez zrodzenie przechodzi na wszystkich późniejszych ludzi”[6]. Wszyscy mieliśmy się urodzić w przyjaźni z Bogiem i mieć dusze i ciała ozdobione doskonałością otrzymaną od Pana. I w odpowiedniej chwili każdy człowiek byłby wówczas utwierdzony w łasce i uniesiony z ziemi do wiecznej szczęśliwości w Niebie, bez cierpienia i bez przechodzenia przez śmierć.

W ten sposób Bóg wylał swoją dobroć na pierwszego człowieka. Taki był Jego plan. Aby ten plan urzeczywistnić, człowiek z woli Bożej miał dobrowolnie współpracować z łaską. Podobnej współpracy z różnymi łaskami domaga się od nas Bóg podczas tej chwili modlitwy. Tutaj na ziemi mamy zdobyć dla siebie niebo na całą wieczność.

80.2 Występowanie pierwotnej sprawiedliwości i doskonałości w człowieku stworzonym na obraz Boga, którego znamy z Objawienia, nie wykluczało tego, że człowiek ów, jako stworzenie obdarzone wolnością od samego początku, podobnie jak pozostałe byty duchowe, był poddany próbie wolności. Bóg postawił człowiekowi jeden warunek: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz (Rdz 2, 16-17). Z Pisma Świętego wiemy o smutnym wykroczeniu przeciw temu przykazaniu, a z dzisiejszego pierwszego czytania mszalnego (Rdz 3, 9-15) poznajemy stan, w jakim znalazł się w jego wyniku człowiek. Sam diabeł w postaci węża podjudził kobietę do nieposłuszeństwa wobec przykazania Bożego: Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł (Rdz 3, 6). W tym momencie zerwana została więź z Bogiem i naruszona harmonia we władzach człowieka, który utracił pierwotną świętość i sprawiedliwość, dar nieśmiertelności i popadł w„niewolę pod panowanie tego, który odtąd miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, i cały Adam przez to przeniewierstwo, zarówno w ciele jak i w duszy, zmienił się na gorsze”[7]. Został wypędzony z raju, i chociaż natura ludzka pozostała integralna w swoim własnym bycie, od tej chwili napotyka na poważne trudności w czynieniu dobra, ponieważ odczuwa również skłonność do zła. Grzech pierworodny popełniony osobiście przez naszych pierwszych rodziców na początku historii jest przekazywany przez zrodzenie każdemu człowiekowi, który przychodzi na ten świat. Jest to prawda ogłoszona przez Kościół[8].

Rzeczywistość grzechu pierworodnego i konflikt, który rodzi on we wnętrzu każdego człowieka, są poznawalne w sposób naturalny. Wiara mówi o jego źródle, a my wszyscy odczuwamy jego następstwa. „Za św. Pawłem Kościół zawsze nauczał, że ogromna niedola, która przytłacza ludzi, oraz ich skłonność do zła i podleganie śmierci nie są zrozumiałe bez ich związku z grzechem Adama i faktem, że on przekazał nam grzech, z którego skutkami rodzimy się wszyscy”[9]. „To, co wiemy dzięki Bożemu Objawieniu, zgodne jest z doświadczeniem. Człowiek bowiem, wglądając w swoje serce dostrzega, że jest skłonny także do złego i pogrążony w wielorakim złu, które nie może pochodzić od dobrego Stwórcy”[10]. Bez łaski stworzenie ludzkie czuje się niemocne, by odzyskać swoją własną godność.

Paweł VI naucza, że człowiek rodzi się w grzechu, z upadłą naturą, bez daru łaski, którym dawniej była ozdobiona dusza, ze zranionymi siłami naturalnymi i poddany władzy śmierci. Ponadto „grzech pierworodny, wraz z naturą ludzką, przekazywany jest przez zrodzenie, a nie przez naśladownictwo” i „jest on własnym grzechem każdego”[11].

Występuje tajemnicza solidarność wszystkich ludzi w Adamie, tak że „wszystkich (…) można uważać jakby za jednego człowieka, w miarę jak wszyscy ludzie mają wspólną naturę, przyjętą od pierwszego rodzica”[12]. Solidarność łaski, która łączyła wszystkich ludzi w Adamie przed pierwotnym nieposłuszeństwem, zamieniła się w solidarność w grzechu. „Sprawiedliwość pierwotna, (…), była darem łaski Bożej dla całej ludzkiej natury w osobie pierwszego rodzica, który jednak tę sprawiedliwość pierwotną utracił przez grzech. Gdyby jej nie utracił, przechodziłaby wraz z naturą na potomstwo. Podobnie rzecz się ma z przeciwstawnym jej nieporządkiem, spowodowanym przez grzech pierworodny”[13].

Obraz zła zło w świecie i w nas oraz skłonności i instynkty ciała, które nie są podporządkowane rozumowi, przekonują nas o głębokiej prawdzie zawartej w Objawieniu i pobudzają do walki z grzechem, który jest jedynym prawdziwym złem na świecie. „Ile nikczemności! Ile zniewag Boga! Moich, twoich, całej ludzkości... «Et in peccatis concepit me mater mea!». W grzechu poczęła mnie matka. Urodziłem się, jak wszyscy ludzie, splamiony winą prarodziców. A potem... moje osobiste grzechy: bunty myśli, woli, czynu...

Aby oczyścić nas z tych grzechów, Jezus chciał się upo­orzyć i przyjąć postać sługi.

Stał się człowiekiem w niepokalanym łonie Najświętszej Maryi Panny, Matki swojej, Matki twojej i mojej. Przeżył lat trzydzieści w ukryciu, pracując przy boku Józefa jak jeden z wielu. Nauczał. Czynił cuda... A my odpłacamy Mu Krzyżem.

Czy potrzebujesz innych jeszcze motywów do twej skruchy?”[14]

80.3 Bóg wypędził pierwszych rodziców z raju, wskazując w ten sposób, że ludzie będą przychodzili na świat w stanie oddzielenia od Boga. Zamiast darów nadprzyrodzonych, Adam i Ewa przekazali swoim dzieciom grzech. Utracili dziedzictwo, które mieli przekazać swojemu potomstwu. Już wśród pierwszych dzieci Adama i Ewy dały się odczuć następstwa grzechu: Kain zabił Abla. Podobnie każde inne zło, osobiste i społeczne, ma swój początek w pierwszym grzechu człowieka. Jakkolwiek Chrzest gładzi całkowicie winę i karę za grzech pierworodny i grzechy osobiste, które być może popełniło się przed przyjęciem Chrztu, nie wyzwala jednak od skutków grzechu. Człowiek ochrzczony nadal poddany jest błędowi, pożądaniu i śmierci.

Grzech pierworodny był grzechem pychy[15]. I każdy z nas również popada w tę samą pokusę, kiedy w społeczeństwie, w życiu prywatnym, we wszystkim chce zajmować miejsce Boga. Pośród nieporządku swoich zmysłów i władz człowiek wciąż słyszy słowa: tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło (Rdz 3, 5). Jak na początku, również teraz często dąży do autonomii, która by go zamieniła w sędziego dobra i zła. Człowiek zapomina przez to o swoim największym dobru, które polega na miłości i poddaniu się swemu Stwórcy. W Nim odzyskuje pokój, ład swoich instynktów i zmysłów oraz wszystkie pozostałe dobra.

Nasze apostolstwo w świecie każe nam umiejscowić każdego człowieka i jego sprawy, czyli porządek prawny, pracę, edukację, na właściwym miejscu w stosunku do Stwórcy. Kiedy Bóg jest obecny w ludziach i w społeczeństwach, współżycie staje się bardziej ludzkie. Nie ma takiego rozwiązania dla konfliktów nękających świat, dla większej sprawiedliwości społecznej, które by nie wymagało zbliżenia się do Boga, nawrócenia serca. Wszelkie zło ma swoją przyczynę w sercu człowieka i tam należy je leczyć. Doktryna o grzechu pierworodnym działającym dzisiaj w człowieku i w społeczeństwie jest podstawowym punktem katechezy i każdej formacji.

Nie możemy stać z założonymi rękami w obliczu świata, który nieraz wydaje się nam głęboko wykolejony, jak ktoś tłumaczący się, że sytuacja go przerasta. Nie jest rzeczą konieczną, byśmy uczestniczyli w podejmowaniu istotnych decyzji, które może do nas nie należą, ale mamy działać w tych dziedzinach, które Bóg udostępnił nam, byśmy przepełniali je duchem chrześcijańskim.

Nasza Matka, Najświętsza Maryja Panna, która z woli Bożej „została zachowana zawsze całkowicie wolna od wszelkiej zmazy grzechu oraz cała piękna i doskonała”[16], nauczy nas sięgać do korzeni nękającego nas zła, umacniając przede wszystkim w każdej sytuacji naszą przyjaźń z Bogiem.

 



[1] Katechizm Kościoła Katolickiego, 374.
[2]
Por. Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium,
[3]
Pius XII, enc. Humani generis.
[4]
Sobór Trydencki, Sesja V, Dekret o grzechu pioerworodnym, 1.
[5]
Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, zag. 97, art. 1.
[6]
Tenże, Quaestiones De malo, zag. 4, art. 1.
[7]
Sobór Trydencki, Sesja V, kanon 1; por. Hbr 2,14.
[8]
Synod w Orange, kan. 2.
[9]
Katechizm Kościoła Katolickiego, 403.
[10]
Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 13.
[11]
Paweł VI, Wyznanie wiary Ludu Bożego, 5.
[12]
Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I-II, zag. 81, art. 1.
[13]
Tamże, I-II, zag. 81, art. 2.
[14]
Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, IV, 2.
[15]
Por. św. Tomasz z Akwinu,  dz. cyt., II-II, zag. 163, art. 1.
[16]
Pius IX, bulla Ineffabilis Deus, Wstęp.