Wielki Post – Sobota po Popielcu
4. RATOWAĆ TO, CO ZGINĘŁO
1. Powołanie celnika Mateusza. Jezus Lekarzem całej ludzkości. Pokora niezbędna w leczeniu.
2. Skuteczność sakramentu pokuty.
3. Nadzieja w Panu, gdy odczuwamy własne słabości. Nadzieja w apostolstwie.
4.1 Ewangelia dzisiejszej Mszy świętej (Łk 5, 27-32) opowiada o powołaniu celnika Mateusza (Lewiego): o wezwaniu go przez Pana i jego natychmiastowej odpowiedzi. On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Nowy Apostoł chciał okazać wdzięczność Jezusowi poprzez ucztę, którą święty Łukasz nazywa wielką. A był spory tłum celników (…), którzy zasiadali z nimi do stołu. Byli tam wszyscy jego przyjaciele.
Faryzeusze się gorszyli. Pytali uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?”. Celników uważano za grzeszników z powodu nadmiernych zysków, które przynosił ich zawód i z powodu utrzymywania stosunków z poganami.
Jezus odpowiedział faryzeuszom tymi pocieszającymi słowami: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników”.
Jezus chce ofiarować swoje królestwo wszystkim ludziom, Jego misja jest powszechna. „Ponieważ zbawczy dialog nie zważał na zasługi tych, z którymi go nawiązywano, ani na owoce, które miał wydać (...), dlatego słuszną jest rzeczą, aby również nasz dialog nie był skrępowany żadnymi ograniczeniami...”[1].
Jezus przybywa do wszystkich, gdyż wszyscy jesteśmy chorymi i grzesznikami. Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg (Mk 10, 18). Wszyscy winniśmy uciekać się do miłosierdzia i przebaczenia Bożego, aby mieć życie i osiągnąć zbawienie. Ludzkość nie jest podzielona na dwa obozy: tych, którzy już są usprawiedliwieni dzięki swoim wysiłkom, i grzeszników. Wszyscy codziennie potrzebujemy Pana. Ci, którzy myślą, że nie potrzebują Boga, nie osiągną zbawienia, będą trwali w swej śmierci lub chorobie.
Słowa Pana, który jawi się nam jako Lekarz, pobudzają nas do pokornej i ufnej prośby o przebaczenie naszych grzechów i grzechów tych osób, które jakby chciały ciągle żyć w oddaleniu od Boga. Mówimy dzisiaj do Pana za świętą Teresą: „Och, o jaką przykrą rzecz Ciebie proszę, mój Boże prawdziwy: abyś kochał tego, kto Ciebie nie kocha, abyś otwierał drzwi przed tym, kto nie puka do nich, abyś dał zbawienie temu, któremu podoba się być chorym i stara się trwać w chorobie! Powiadasz, mój Panie, że przybyłeś, aby szukać grzeszników. Nie patrz na naszą ślepotę, mój Boże, lecz na tak wiele krwi, którą przelał za nas Twój Syn; niechaj wśród tak wielkiej złości zajaśnieje Twoje miłosierdzie; pamiętaj, Panie, że jesteśmy dziełem rąk Twoich”[2]. Jeżeli w ten sposób, z pokorą zwrócimy się do Jezusa, on zawsze ulituje się nad nami i nad tymi, których staramy się do Niego przybliżyć.
4.2 W Starym Testamencie Mesjasz jest przedstawiony jako Pasterz, który przyjdzie, aby troskliwie pilnować swych owiec, uzdrawiając zranione i chore (por. Iz 61, 1). Przyjdzie szukać tego, co zginęło, wzywać grzeszników, oddać swe życie jako okup za wielu. Tak jak przepowiadali Prorocy, On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści (…), a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie (Iz 53, 4-5).
Chrystus jest lekarstwem na nasze choroby: wszyscy jesteśmy chorzy i dlatego potrzebujemy Chrystusa. „Jest lekarzem i leczy nasz egoizm, jeśli pozwalamy, żeby Jego łaska przeniknęła do głębi duszy”[3]. Powinniśmy uciekać się do Niego, jak chory do lekarza, mówiąc prawdę o tym, co nas boli, i pragnąc się wyleczyć. „Jezus ostrzegł nas, że najgorszą chorobą jest hipokryzja, pycha prowadząca do maskowania własnych grzechów. Wobec Lekarza niezbędna jest całkowita szczerość, wyznanie całej prawdy i powiedzenie: Domine, si vis, potes me mundare (Mt 8, 2), Panie, jeśli chcesz – a Ty chcesz zawsze – możesz mnie oczyścić. Ty znasz moje niedomagania; odczuwam takie objawy, cierpię z powodu takich słabości. I pokażemy Mu z prostotą rany i ropę, jeśli jest ropa. Panie, Ty, który uleczyłeś tyle dusz, spraw, żebym przyjmując Cię w swoim sercu albo kontemplując Cię w Tabernakulum, uznał Cię za Boskiego Lekarza”[4].
Czasami Pan bezpośrednio działa w naszej duszy: Chcę, bądź oczyszczony (Mt 8, 3), idź w pokoju, bądź pokorniejszy, nie martw się. Innym razem powiada: Idźcie, pokażcie się kapłanom (Łk 17, 14) w sakramencie pokuty, gdzie dusza zawsze znajduje odpowiednie lekarstwo
„Rozważając działanie tego Sakramentu – pisał Św. Jan Paweł II – świadomość Kościoła dostrzega w nim jednak, poza charakterem sądowniczym (…) również charakter terapeutyczny czyli leczniczy. Wiąże się to z faktem, że Ewangelia często ukazuje Chrystusa jako lekarza, a Jego odkupieńcze dzieło bywa często od czasów starożytności chrześcijańskiej nazywane medicina salutis. «Pragnę leczyć, a nie oskarżać» - mówi święty Augustyn, odwołując się do praktyki duszpasterstwa pokutnego, i to dzięki lekarstwu spowiedzi doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz”[5]. Przeradza się w wielki pokój, olbrzymią radość.
Możemy być pewni, że Bóg zawsze doda nam otuchy i dopomoże rozpocząć wszystko od nowa. To on kieruje walką, a „dowódca na polu walki bardziej ceni takiego żołnierza, który po początkowej ucieczce powraca i z żarem atakuje nieprzyjaciela, aniżeli takiego, który wprawdzie się nie wycofał, ale też nigdy nie dokonał walecznego czynu”[6]. Uświęca się nie tylko ten, kto nigdy nie upada, ale także ten, kto zawsze się podnosi. Złem nie jest posiadanie wad, ponieważ wszyscy je mamy, lecz tolerowanie ich, zamiast zwalczania. Chrystus leczy nas, a potem pomaga nam walczyć.
4.3 Jeżeli kiedyś poczujemy się szczególnie zniechęceni z powodu jakiejś choroby duchowej, która będzie się nam wydawać nieuleczalną, nie zapominajmy o pocieszających słowach Jezusa: Zdrowi nie potrzebują lekarza, lecz chorzy. Na wszystko jest lekarstwo. On zawsze jest blisko nas, szczególnie w trudnych chwilach, niezależnie od tego, jak wielki byłby nasz upadek, jak wielka byłaby nasza nędza. Wystarczy być prawdziwie szczerym.
Nie zapominajmy o tym także wtedy, gdy w naszym osobistym apostolstwie napotkamy kogoś, kto ma nieuleczalnie chorą duszę. Zawsze się taka osoba znajdzie. Może Pan oczekuje od nas więcej modlitwy i umartwienia, więcej wyrozumienia i czułości.
Pan może uleczyć wszystkie nasze choroby, ponieważ dla Wszechmogącego nie ma choroby nieuleczalnej. „Nie uleczy stworzonego na własne podobieństwo Ten, który stworzył niebo i ziemię?” – pyta święty Augustyn[7]. Wystarczy tylko samemu chcieć.
Powinniśmy uciekać się do Niego jak owe rzesze, które Go otaczały. Jak uciekali się do Niego ślepi, chromi, paralitycy, którzy żarliwie pragnęli Jego uzdrowienia. Uzdrowienia te „zapowiadały uzdrowienie bardziej radykalne: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę”[[8]].
Jedynie ten, kto uświadamia sobie, że jest nieczysty, odczuwa głęboką potrzebę oczyszczenia; jedynie ten, kto jest świadomy swoich ran, odczuwa potrzebę uzdrowienia. Powinniśmy odczuwać niepokój z powodu tych słabości, które nasz ogólny lub szczegółowy rachunek sumienia podsuwa nam do wyleczenia.
Owego dnia Mateusz porzucił swoje dawne życie, żeby rozpocząć nowe przy Chrystusie. Dzisiaj możemy się modlić wraz ze świętym Ambrożym: „Również ja, tak jak on, chcę porzucić swoje stare życie i iść jedynie za Tobą, Panie, który leczysz moje rany. Kto może odłączyć mnie od miłości Bożej, która się objawia w Tobie?... Jestem przywiązany do wiary, przybity gwoździami do niej; jestem przywiązany świętymi więzami miłości. Wszystkie Twoje przykazania będą jak żelazo przypalające rany, które zawsze będę nosił na swoim ciele. Ta kuracja zadaje ból, ale usuwa z ran zakażenie. Usuń, Panie Jezu, gnój moich grzechów. Gdy będę związany z Tobą więzami miłości, usuń to, co jest zakażone. Przybądź natychmiast, by podciąć liczne i skryte namiętności. Natnij moją ranę, by choroba nie objęła całego ciała.
Znalazłem lekarza, który mieszka w niebie, ale który rozdaje lekarstwa na ziemi. Jedynie On może wyleczyć moje rany, ponieważ sam ich nie posiada. Jedynie On może usunąć z serca ból, a z duszy lęk, ponieważ zna najskrytsze sprawy”[9].
Wielu przyjaciół Mateusza, którzy znaleźli się z Jezusem na tej uczcie, dzięki serdeczności, z jaką ich potraktowano odczuło Jego akceptację i wyrozumiałość. Zapewne okazał im szczególne dowody przyjaźni. Później nawrócili się do Niego z całego serca i przyjęli Jego nauczanie, które zobowiązało ich do zmiany życia pod wieloma względami. Stanowili cząstkę pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej w Palestynie. Przyjaciele Mateusza spotkali Jezusa na uczcie. Jezus wykorzystywał każdą sytuację, żeby nieść ludziom zbawienie. Również pod tym względem musimy Go naśladować w naszym osobistym apostolstwie.
[1] Św. Paweł VI, enc. Ecclesiam Suam, 74. [2] Św. Teresa z Ávila, Wołania duszy do Boga, 8. [3] Św. Josemaría Escrivá, To Chrystus przechodzi, 93. [5] Św. Jan Paweł II, adhort. apost. Reconciliatio et paenitentia, 31, II. [6] Św. Grzegorz Wielki, Homilie na temat niedzielnych perykop ewangelicznych, [7] Św. Augustyn, Objaśnienia Psalmów, 102, 6. [8] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1505. [9] Św. Ambroży, Komentarz do Ewangelii według św. Łukasza, 5, 27.