szukaj
Wyślij rozważanie na email
:
Rozważania na każdy dzień

czwartek, 11 grudnia 2025

Drugi Tydzień Adwentu – Czwartek
12. ROZPOCZYNAĆ OD NOWA

       1.   Nieustająca walka z własnymi brakami i namiętnościami.
2.  
Należy liczyć się z porażkami.
3.  
Rozpoczynanie od nowa po każdym upadku. Nadzieja.

 

12.1 W tych dniach Adwentu staje przed nami postać Jana Chrzciciela jako wzór do naśladowania wielu cnót i jako postać usposobiona przez Boga, by przygotować przyjście Mesjasza. Wraz z osobą Jana Chrzciciela kończy się Stary Testament i rozpoczyna Nowy.

     więcej..

piątek, 12 grudnia 2025

Drugi Tydzień Adwentu – Piątek
13. LETNIOŚĆ, A MIŁOŚĆ DO BOGA

1. Letniość grzechem pozbawiającym życie miłości.
2. Przyczyny letniości.
3. Środki do walki przeciw letniości.

13.1 ...Nasze życie nie ma sensu, jeżeli nie jest zjednoczone z Panem. Panie, do kogoż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. Nasze sukcesy, szczęście ludzkie, które możemy posiąść, są jak plewa, którą wiatr rozmiata.

     więcej..

sobota, 13 grudnia 2025

Drugi Tydzień Adwentu – Sobota
14. RACHUNEK SUMIENIA

           1. Owoce codziennego rachunku sumienia.
           2. Rachunek sumienia poprzedza spotkanie z Panem.
           3. Jak czynić rachunek sumienia? Skrucha i postanowienie poprawy.

14.1 ...W życiu faryzeuszy możemy dostrzec z jednej strony ogromną drobiazgowość; z drugiej zaś – wielkie pobłażanie w sprawach prawdziwie ważnych.... Również i my możemy lepiej czynić rachunek sumienia, aby... nie pomijać tego, co rzeczywiście ważne. 

     więcej..

niedziela, 14 grudnia 2025

Trzecia Niedziela Adwentu
15. RADOŚĆ ADWENTU

1. Prawdziwa radość wynikająca z zaufania i obcowania z Panem.
2. Podstawa radości chrześcijanina. Ulotna radość świata i trwała radość Boża.
3. Pokusa smutku. Radość w apostolstwie.

15.1 Liturgia dzisiejszej Mszy św. przypomina słowa św. Pawła, który poleca chrześcijanom z Filippi: Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! A następnie podaje zasadniczą rację tej głębokiej radości: Pan jest blisko.

     więcej..

Trzydziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Sobota
97. DO DOMU OJCA

1. Pragnienie nieba.
2. „Ubóstwienie” duszy, jej władz i uwielbionego ciała.
3. Chwała przygodna. Potrzeba czujności.

97.1 I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców, wydające swój owoc każdego miesiąca ... I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego na ich czołach[1]. Pismo Święte kończy się tam, gdzie się zaczęło: w Raju. I czytania tego ostatniego dnia roku liturgicznego ukazują nam cel naszego pielgrzymowania tu na ziemi: Dom Ojca, nasze ostateczne mieszkanie.

Apokalipsa za pomocą symboli ukazuje nam rzeczywistość życia wiecznego, gdzie spełni się pragnienie człowieka: oglądania Boga i szczęśliwości bez końca. Św. Jan ukazuje nam w tym czytaniu spotkanie z tymi, którzy w tym życiu byli wierni: woda jest symbolem Ducha Świętego, który pochodzi od Ojca i Syna, reprezentowanego przez rzekę, która wypływa z tronu Boga i Baranka. Imię Boga na czołach wybranych oznacza ich przynależność do Pana. W niebie odtąd już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy i światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków[2].

Śmierć dzieci Bożych będzie jedynie wstępnym krokiem, niezbędnym warunkiem złączenia się z Bogiem Ojcem i pozostawania z Nim przez całą wieczność. Przy Nim już nocy nie będzie. W miarę jak wzrastamy w poczuciu dziecięctwa Bożego, zatracamy lęk przed śmiercią, ponieważ coraz silniej odczuwamy pragnienie spotkania się z naszym Ojcem, który czeka na nas. To życie jest tylko drogą ku Niemu; dlatego „potrzeba żyć i pracować w czasie, nosząc w sercu tęsknotę za Niebem”[3].

Wielu ludzi jednak nie odczuwa w sercu „tęsknoty za niebem”, ponieważ tu na ziemi są zadowoleni z pomyślności i komfortu materialnego jak gdyby byli we własnym i ostatecznym domu, zapominając, że nie mamy tutaj trwałego miasta[4] i że nasze serce zostało stworzone dla wieczności. Zubożyli swoje serce i napełnili je rzeczami małej wagi lub bez wartości, które za pewien, niezbyt długi czas i tak będą musieli opuścić.

My, chrześcijanie, kochamy życie i wszystko, co w nim jest szlachetne: przyjaźń, pracę, radość, ludzką miłość... i nie powinno nas dziwić, że w godzinie odejścia z tego świata będziemy odczuwać lęk i niepewność, gdyż ciało i dusza zostały stworzone przez Boga, aby być zjednoczone, a my znamy jedynie doświadczenie tego świata. Wiara jednak da nam niewypowiedzianą pociechę ze świadomości, że życie  zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie[5]. Potem czeka na nas Życie.

Dzieci Boże będą zdumione na widok wszystkich doskonałości swego Ojca, których na ziemi mieli jedynie przedsmak. I poczują się w łonie Przenajświętszej Trójcy jak w swoim domu, w swoim ostatecznym mieszkaniu.

Dlatego możemy wołać: „Nie, nie umieramy! Zmieniamy jedynie dom. Dzięki wierze i miłości my chrześcijanie mamy tę nadzieję, która jest pewnością, że jest to jedynie do widzenia. Że umierając, tylko żegnamy się w ten sposób: do zobaczenia!”[6]

97.2 Królestwo jednak otrzymają święci Najwyższego, i będą posiadać królestwo na zawsze i na wieki wieków[7].

W niebie wszystko wyda nam się całkowicie dziewicze i nowe. I ta nowość będzie wprawiać w zdumienie, iż stary wszechświat zanikł jak księga, którą się zwija[8], a jednak niebo nie jest obce dla naszych oczu. Będzie to mieszkanie, za którym tęskni w swojej głębi nawet najbardziej zagubione serce. Poznamy nową wspólnotę dzieci Bożych, które osiągną tam pełnię swojego przybraństwa. Po zmartwychwstaniu będziemy mieli nowe serca i nową wolę, a nasze ciała zostaną przemienione. Ta szczęśliwość w Bogu nie będzie wykluczać prawdziwych więzi osobistych. Wchodzą tam wszystkie prawdziwe miłości ludzkie, prawdziwie osobiste: miłość małżonków, miłość między rodzicami i dziećmi, przyjaźń, pokrewieństwo, czyste koleżeństwo...

Wszyscy pielgrzymujemy przez życie i z biegiem lat coraz więcej ukochanych istot spogląda na nas z tamtej strony bariery śmierci. Staje się ona mniej straszliwa, nawet poniekąd radosna, kiedy potrafimy stwierdzić, że jest ona bramą do naszego prawdziwego domu rodzinnego, w którym na nas czekają ci, którzy nas wyprzedzili pod znakiem wiary. Naszym wspólnym domem nie jest zimny grób, lecz łono Boże.

Tu, na ziemi nie potrafimy sobie uświadomić, czym będzie nasze życie w niebie przy naszym Ojcu Bogu. Stary Testament wskazuje na niebo, mówiąc o ziemi obiecanej, w której już nie będzie łaknienia i zmęczenia, ale będzie obfitość wszelkich dóbr. Nie będą już łaknąć ni pragnąć i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów[9]. Jezus, w którym jest pełnia objawienia, wiele razy kładzie nacisk na tę doskonałą i nieskończoną szczęśliwość. Jego orędzie jest radosnym orędziem miłości i nadziei na tym świecie, a także w świecie, który ma nastąpić.

Dusza i jej władze, i ciało po zmartwychwstaniu będą jakby ubóstwione, co jednak nie usunie nieskończonej różnicy między stworzeniem a jego Stwórcą. Prócz oglądania Boga takim, jakim On jest sam w sobie, błogosławieni poznają w Bogu w sposób najdoskonalszy istoty związane z nimi w sposób szczególny i z tego poznania będą czerpać również niezmierną radość. Św. Tomasz z Akwinu twierdzi, że błogosławieni poznają w Chrystusie wszystko, co dotyczy piękna i jedności świata, bo stanowią cząstkę wszechświata. A ponieważ są członkami wspólnoty ludzkiej, poznają to, co było przedmiotem ich uczuć lub zainteresowań na ziemi; zaś jako stworzenia wyniesione do porządku łaski mają jasne poznanie prawd wiary dotyczących zbawienia: wcielenia Chrystusa, Bożego macierzyństwa Maryi, Kościoła, łaski i sakramentów[10].

„Pomyśl, jak miłe jest Bogu, Panu naszemu, kadzidło, które spala się na Jego cześć; pomyśl również o tym, jak mało są warte rzeczy tego świata, które zaledwie się zaczną, a już muszą się kończyć...

Natomiast w niebie czeka na ciebie wielka miłość, bez zdrady, bez rozczarowania: cała miłość, całe piękno, cała wielkość, cała wiedza...! I bez znużenia: chociaż nasyci cię, jeszcze będziesz pragnął”[11].

97.3 „To doskonałe życie z Trójcą Świętą, ta komunia życia i miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi, jest nazywane «niebem». Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia”[12]. W niebie będziemy oglądać Boga i cieszyć się z Nim radością nieskończoną, w zależności od uzyskanego stopnia świętości i liczby zasług zdobytych tu, na ziemi. Lecz miłosierdzie Boże jest tak wielkie i tak wielka Jego szczodrobliwość, że zechciał Bóg, aby Jego wybrańcy znaleźli również nowy powód do szczęścia w niebie poprzez godziwe dobra stworzone, do których człowiek dąży; to właśnie teologowie nazywają chwałą przygodną. Do tej szczęśliwości należy towarzystwo Jezusa, którego będziemy oglądać uwielbionego, a którego rozpoznamy po tylu chwilach intymnej rozmowy z Nim, po tylu przyjętych Komuniach świętych..., towarzystwo Maryi, św. Józefa, Aniołów, zwłaszcza własnego Anioła Stróża, i wszystkich świętych. Szczególną radość przyniesie nam spotkanie z tymi, których najbardziej kochaliśmy na ziemi: rodziców, braci, krewnych, przyjaciół..., osoby, które w sposób decydujący wpłynęły na nasze zbawienie...

Ponadto, jak każdy mężczyzna i każda kobieta zachowują swoją indywidualność i swoje władze intelektualne, również w niebie będą mogli zdobywać inną wiedzę, korzystając ze swych zdolności[13]. Powodem radości będzie również przybycie nowych dusz do nieba, postęp duchowy drogich osób, które pozostały na ziemi, owoce naszych prac apostolskich, nadprzyrodzona owocność znoszonych przeciwności i trudności przeżywanych dla Nauczyciela... Do tego dojdzie po sądzie ostatecznym posiadanie własnego ciała, zmartwychwstałego i uwielbionego, dla którego została stworzona dusza. Ta chwała przygodna będzie wzrastać aż do dnia sądu ostatecznego[14].

Dobre i potrzebne jest rozbudzanie nadziei osiągnięcia nieba; ona pociesza w najtrudniejszych chwilach i pomaga w zachowaniu cnoty wierności. Po tym krótkim czasie oczekuje nas tak wiele, że możemy łatwo zrozumieć ciągłe przestrogi Pana, aby być czujnymi i nie pozwolić się pochłonąć sprawom ziemskim w taki sposób, ażeby zapomnieć o niebie. W dzisiejszej Ewangelii św.[15], ostatniej w roku liturgicznym, Jezus przestrzega nas: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka... Czuwajcie więc i módlcie się..., abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść i stanąć przed Synem Człowieczym.

Myślmy często o innych słowach Jezusa: Idę przygotować wam miejsce[16]. Tam, w niebie, mamy swój ostateczny dom, bardzo blisko Niego i Jego Matki Najświętszej. Tutaj jesteśmy tylko przejściowo. „A kiedy przyjdzie chwila oddania naszej duszy Bogu, nie będziemy bali się śmierci. Śmierć będzie dla nas zmianą domu. Nastąpi, kiedy Bóg zechce, lecz będzie wyzwoleniem, początkiem prawdziwego Życia. Vita mutatur, non tollitur (Prefacja I o zmarłych) – życie zmienia się, ale się nie kończy. Zaczniemy żyć w nowy sposób, zjednoczeni z Najświętszą Maryją Panną, aby wiecznie adorować Trójcę Przenajświętszą, Ojca, Syna i Ducha Świętego, co jest obiecaną dla nas nagrodą”[17].

Jutro rozpoczyna się Adwent, czas oczekiwania i czas nadziei: będziemy wraz z Maryją oczekiwać na Jezusa. Być może uczestnicząc w Roratach, odprawianych o brzasku dnia...



[1] Pierwsze czytanie, Rok II, Ap 22,1-6.
[2]
Ap 22,5.
[3]
Św. Jan Paweł II, Przemówienie, 22 X 1985.
[4]
Hbr 13,14.
[5]
Mszał Rzymski, Prefacja za zmarłych.
[6]
Św. Josemaría Escrivá, w: Biuletyn Informacyjny o procesie beatyfikacyjnym, 1, s. 5.
[7]
Pierwsze czytanie, Rok I, Dn 7,18.
[8]
Ap 6,14.
[9]
Iz 49,10.
[10]
Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, zag. 89, art. 8.
[11]
Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 995.
[12]
Katechizm Kościoła Katolickiego, 1024.
[13]
Św. Tomasz z Akwinu, dz. cyt., I, zag. 89, ad. 1 i ad 3, art. 5 i 6; 3, zag. 67, art. 2.
[14]
Por. Katechizm Rzymski, I, 13, 8.
[15]
Łk 21,34-36.
[16]
J 14,2.
[17]
Bł. A. del Portillo, Homilia, 15 VIII 1989, w: Romana, 9, VII-XII s. 243.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności