szukaj
Wyślij rozważanie na email
:
Rozważania na każdy dzień

piątek, 13 września 2019

Dwudziesty Trzeci Tydzień Zwykły – Piątek
98. SYNOSTWO BOŻE

1. Wielkoduszność Boga, który zechciał nas uczynić swymi dziećmi.
2. Konsekwencje synostwa Bożego. Zawierzenie Panu.
3. Braterstwo dzieci Bożych.

98.1 Św. Paweł w Liście do Tymoteusza, ufnie otwierając przed nim swoje serce mówi o tym, jak Pan zaufał mu i uczynił go Apostołem, chociaż kiedyś był bluźniercą i prześladowcą chrześcijan.
     więcej..

sobota, 14 września 2019

22. PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO*
ŚWIETO

1. Początki tego święta.
2. Przez Krzyż Pan błogosławi tym, których najbardziej kocha.
3. Owoce Krzyża.

22.1 ...Obchodzone dziś święto narodziło się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Jerozolimie. Według starożytnego świadectwa, zaczęto je świętować w rocznicę odnalezienia Krzyża Naszego Pana. Święto to bardzo szybko upowszechniło się na Wschodzie, a nieco później w całym Kościele.

     więcej..

niedziela, 15 września 2019

Dwudziesta Czwarta Niedziela Zwykła
Rok C

3. SYN MARNOTRAWNY

           1. Niewyczerpane miłosierdzie Boże.
           2. Odzyskana godność.
           3. Służenie Bogu jest zaszczytem.

3.1 ... Liturgia dzisiejszej niedzieli jeszcze raz zwraca uwagę na nieskończone miłosierdzie Boże: na Boga, który przebacza i który wyraża swą ogromną radość z powodu nawrócenia się każdego grzesznika!
     więcej..

poniedziałek, 16 września 2019

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Poniedziałek
4. WIARA SETNIKA

         1. Pokora podstawowym warunkiem wiary.
             2. Wzrastanie w wierze.
             3. Pokora, aby wytrwać w wierze.

4.1 Możliwe, że scena, o której opowiada Ewangelia z dzisiejszej Mszy św., miała miejsce po zapadnięciu wieczoru, kiedy Jezus, skończywszy nauczać lud, wszedł do miasta Kafarnaum. Przybyła wówczas do Niego starszyzna żydowska, by wstawić się za setnikiem, który miał chorego sługę...
     więcej..

wtorek, 17 września 2019

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły – Wtorek
5. POWRÓT DO ŻYCIA

           1. Zwracać się do miłosiernego Serca Jezusa we wszystkich potrzebach duszy i ciała.
           2. Miłosierdzie Kościoła.
           3. Miłosierdzie Boże w Sakramencie Pojednania. Warunki dobrej spowiedzi.

5.1 Jezus przechodził przez miasteczko zwane Nain. Towarzyszyli Mu uczniowie i wielki tłum ludzi. Przy wejściu do miasta spotkali oni inną liczną grupę ludzi, którzy szli właśnie na pogrzeb jedynego syna pewnej wdowy.
     więcej..

środa, 18 września 2019

24. ŚW. STANISŁAWA KOSTKI*
WSPOMNIENIE

1. Pierwszeństwo powołania Bożego przed planami ludzkimi.
2. Istota powołania.
3. Nie sprzeciwiać się woli Bożej.

24.1 „Modlitwa jego była ustawiczna, nigdy bowiem Boga z oczu nie tracił, kojarzył pracę z modlitwą i modlitwę z czynem. ...”. Takie świadectwo o piętnastoletnim wówczas Stanisławie daje powiernik jego duszy z czasów wiedeńskich, o. Fatio.
     więcej..

Dwudziesty Tydzień Zwykły – Poniedziałek
67. RADOŚĆ I WIELKODUSZNOŚĆ

1. Bogaty młodzieniec. Radość oddania się.
2. Pan przechodzi i prosi.
3. Smutek przyczyną wielu szkód w duszy. Radość wielkoduszności.

67.1 Pobłogosławiwszy dzieci, Jezus opuścił jedną z miejscowości w Judei, które przemierzał, a gdy był w drodze, pewien młodzieniec rzucił się przed Nim na kolana i zapytał Go: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? (Mt 19, 16). Jezus zatrzymując się spojrzał na tego młodzieńca z wielką nadzieją. Uczniowie, którzy także się zatrzymali, umilkli i spojrzeli na Niego. Ta scena zapisana w dzisiejszej Ewangelii (Mt 19, 16-22) jest bardzo piękna. Przypatrzmy się jej: może ów młodzieniec wysłuchał kiedyś nauczania Jezusa i do tej pory nie odważył się z Nim bezpośrednio porozmawiać, może żywi w duszy pragnienie oddania się, większej miłości, a może jest niezadowolony ze swego życia. Być może dlatego, kiedy Pan mówi, iż powinien zachowywać przykazania, odpowiada, że już to czyni, i pyta: Quid adhuc mihi deest? Czego mi jeszcze brakuje? Pytanie to zadają sobie także ci wszyscy mężczyźni i kobiety, którzy stwierdzają w pewnym momencie, że ich życie jest puste.

Wrażliwy na najdrobniejsze poruszenia duszy, Jezus wzruszył się na widok pragnień i czystości tego serca. Wówczas, jak mówi św. Marek, spojrzał na niego z miłością (Mk 10, 21). To spojrzenie Jezusa, spojrzenie głębokie, niewymazywalne, samo z siebie jest wezwaniem. Chrystus zaprosił młodzieńca, aby poszedł za Nim, pozostawiając swoje skarby. Jest to zaproszenie do wyzwolenia serca i napełnienia go całkowicie Bogiem. Chodzi o zamianę umiłowania rzeczy na miłość do Jezusa, chodzi o opuszczenie dóbr materialnych, aby rzeczywiście i skutecznie ubogacić się dobrami wiecznymi.

Młodzieniec ten nie był wielkoduszny. Zatrzymał swoje bogactwa, z których cieszył się zaledwie jakiś czas, a stracił Jezusa, nieskończony skarb, który mógł posiąść na zawsze, na obecne życie w świecie i na wieczność. W swoim egoizmie bogaty młodzieniec nie spodziewał się takiej odpowiedzi Nauczyciela. Plany Boga na ogół nie zbiegają się z tymi, które układamy w swojej wyobraźni, które tworzy nasza próżność lub egoizm. Plany Boże poczynione wobec nas w wieczności są najpiękniejsze z wszystkich, jakie sobie możemy wyobrazić, choćby czasami nas rozczarowywały.

Wysłuchawszy tych słów Jezusa młodzieniec odszedł smutny, miał bowiem wiele posiadłości. Wszyscy widzieli, jak oparł się temu serdecznemu zaproszeniu Pana i odszedł ze smutkiem na twarzy. Może później ten młodzieniec będzie szukał fałszywego usprawiedliwienia dla braku swojej wielkoduszności. Może ono przywróci mu utracony spokój, ale nie pokój, który jest owocem oddania się. A może pomyślał, że jest zbyt młody, albo że później zobaczy wszystko w sposób jaśniejszy i odnajdzie Nauczyciela. Jaka szkoda! Jaka zaprzepaszczona okazja! Jeśli nie idzie się za Jezusem, traci się go. „I właśnie tak jest w misji rybaka ludzi, wzorem Chrystusa należy wyrywać ludzi ze słonego morza wyobcowania ku ziemi życia, ku światłu Bożemu. Nie ma nic piękniejszego niż wpaść w sieci Ewangelii Chrystusa. Nie ma nic piękniejszego jak poznać Go i opowiadać innym o przyjaźni z Nim. Zadanie pasterza, rybaka ludzi, może się często wydawać żmudne. Ale jest ono piękne i wielkie, bowiem ostatecznie służy radości, radości Boga, który chce wejść w ten świat”[1]. Ale na to, by doznać radości przebywania z Bogiem, trzeba pozwolić Mu się wyrwać z przywiązania do rzeczy materialnych. Każde spotkanie z Nim zawiera jasne wymagania i równie wielkie ubogacenie każdej osoby. Jezus nigdy nie pozostawia nas obojętnymi.

„Kto więc żyje «według ciała», odczuwa prawo Boże jako ciężar, więcej – jako zaprzeczenie, a w każdym razie ograniczenie swojej wolności. Kto zaś ożywiany miłością «postępuje według ducha»..., odczuwa wewnętrzne przynaglenie – które jest prawdziwą i właściwą «koniecznością», a nie tylko zewnętrznym przymusem – by nie ograniczać się do wypełniania minimum wymaganego przez prawo, ale by żyć jego «pełnią»[2].

Jeśli ktoś kiedyś odczuł na sobie spojrzenie Pana, nigdy go nie zapomina, nie potrafi już żyć jak przedtem. Radość jest owocem wielkoduszności, odpowiedzi na kolejne wezwania, które kieruje do każdego człowieka przechodzący Chrystus w jakiejkolwiek jest sytuacji i stanie. Przy takiej absolutnej gotowości na wolę Bożą, która wyraża się w określonych chwilach naszego życia, życie napełnia się radością i pokojem. Może ta wola wyraża się właśnie w tej chwili?

67.2 „Ów młodzieniec nie przyjął zaproszenia i - jak opowiada Ewangelia, abiit tristis (Mt 19, 22) – odszedł zasmucony (...): stracił radość, ponieważ odmówił oddania swojej wolności Bogu”[3]. Jeśli ta wolność nie posłużyła mu, aby dotarł do celu, do Chrystusa, to na niewiele mu się przydała.

Smutek rodzi się w sercu jak chwast, kiedy odsuwamy się od Chrystusa, kiedy odmawiamy Mu tego, czego w całości, a czasem stopniowo się od nas domaga, kiedy brakuje nam wielkoduszności. Ta choroba duszy „jako wada wynika z nieporządnej miłości siebie samego”[4]. Smutek serca jest czymś zupełnie innym niż choroba, zmęczenie czy ból. U jego źródeł zawsze spotykamy pychę i egoizm. Za tą nie mającą wyraźnej przyczyny niechęcią może kryć się niemożność udowodnienia własnej racji, chęć zaznaczenia własnej osobowości, próżność. Za tym cierpieniem może kryć się bunt przeciwko przyjęciu woli Bożej, a za tym smutkiem na widok własnych wad może kryć się upokorzenie zamiast żalu, iż obraziło się Pana. Jeżeli Bóg mi przebaczył, jeżeli ogarnia mnie Jego zawsze obecna miłosierna miłość, jakże mogę być smutny? Jeżeli ktoś będzie posilał swój smutek rozpamiętywaniem popełnionych grzechów, pogrążony w swojej winie, powinien wiedzieć, że popełnia błąd. Nawet upadki i grzechy winny prowadzić nas do radości, skruchy i miłości, która odradza się z jeszcze większą siłą.

Pan przechodzi obok nas niezliczoną ilość razy. Czasami domaga się od nas wiele, by dać nam więcej, kiedy indziej domaga się rzeczy drobnych. Domaga się nieraz spełnienia obowiązku i odbycia w określonej porze zaplanowanych wcześniej praktyk pobożnych oraz niedopuszczenia przy tym do siebie lenistwa. Domaga się umartwienia wyobraźni, zapomnienia o sprawach banalnych, delikatnego okazywania miłości wobec najbliższych, uprzejmej odpowiedzi na czyjeś zapytanie. Pan może pojawić się, kiedy najmniej będziemy się Go spodziewać, aby zaprosić nas do jeszcze bliższego kroczenia za Nim. Można iść za Nim nie porzucając swoich zadań w świecie, lecz całkowicie oddając Mu swe serce, nie stawiając warunków ani granic. „Należy umieć się oddać, płonąć w obliczu Boga jak to światło zapalone na świeczniku, oświecające ludzi, którzy chodzą w ciemnościach; jak te lampki, które żarzą się przy ołtarzu i świecąc spalają się do końca”[5]. Tego właśnie domaga się od nas wszystkich – od każdego, niezależnie od jego miejsca i stanu, do którego jest powołany szczególnym wezwaniem Boga. To powołanie jest bardzo ważną sprawą życia, a gdy je poznamy, winno być przedsięwzięciem, w które z łaską Bożą powinniśmy się wytrwale zaangażować aż do ostatniej chwili naszego życia.

67.3 Odszedł zasmucony... Nic więcej o nim nie wiemy. Jego historia kończy się za zasłoną smutku, a być może mógł zostać jednym z Dwunastu. Ale nie zechciał, a Jezus uszanował jego wolność. Wolność, z której nie potrafił skorzystać. „Kupiec – pisze św. Bazyli – nie smuci się, gdy wydaje na targach pieniądze, które posiada, aby nabyć towary; ale ty [ma na myśli tego bogatego młodzieńca] smucisz się, kiedy oddajesz proch w zamian za życie wieczne”[6]. Młodzieniec wolał zatrzymać dla siebie proch – a tym są wszystkie jego posiadłości i bogactwa – zamiast wybrać trwałe życie, które proponował mu Chrystus, wolał pozostać z prochem, w który zamienią się one po paru latach.

Smutek wyrządza wielką szkodę w duszy. Troska przygnębia serce człowieka (Prz 12, 25) i usposabia do zła. Dlatego winniśmy natychmiast walczyć ze smutkiem, gdy tylko pojawia się w duszy: Pociesz swoje serce, i oddal długotrwały smutek od siebie; bo smutek zgubił wielu i nie ma z niego żadnego pożytku (Syr 30, 23). Po tym stanie można oczekiwać jedynie złego.

Jeżeli nasze życie rzeczywiście polega na podążaniu za Chrystusem, jest rzeczą naturalną, że zawsze jesteśmy radośni. Jest to w świecie jedyna prawdziwa radość bez granic i bez miary, do pogodzenia, z drugiej strony, z cierpieniem, chorobą i niepowodzeniem. Radość chrześcijańska w sposób zdecydowany wyklucza i bezlitośnie zwalcza wszelki chorobliwy lub wyimaginowany smutek. Zawiść, zniechęcenie, zadufanie w sobie nie mogą się z nią równać, a jej dobrodziejstwem jest usunięcie wszystkich tych cierpień, pełnych trucizny i źródeł śmierci.

Dusza smutna jest narażona na wiele pokus. Ileż grzechów miało swój początek w smutku! Ileż ideałów rozbiło się! Jeśli kiedyś odczuwamy szpony smutku, zastanówmy się szczerze na modlitwie nad jego przyczyną. Laetetur cor quaerentium Dominum (Ps 105(104), 3-4) – Niech się weseli serce szukających Pana. – Oto jest światło, abyś mógł zbadać przyczyny swojego smutku.

Zastanówmy się teraz i zawsze, gdy zdarzy się taka sytuacja, czy poważnie szukamy Pana w tym, co codziennie się nam przytrafia, w modlitwie, w staraniach o zachowanie pamięci o obecności Bożej. Zastanówmy się nad swoją wielkodusznością wobec innych: czy interesujemy się ich zdrowiem, ich radościami, czy czynimy drobne, ale stałe wyrzeczenia się, których wymaga braterstwo, czy dzielimy się dobrami i talentami, które posiadamy.

Jeśli czasami poczujesz w duszy smutek, zastanów się, pod jakim względem nie jesteś wielkoduszny wobec Boga? Od czego nie jesteś oderwany? Czy nie troszczysz się nadmiernie o siebie, o swoje rzeczy, o swoje zdrowie, o swoją przyszłość, o swoje drobnostki? Może od razu uda się odnaleźć przyczynę i lekarstwo. Tymczasem starajmy się być bardziej subtelni w obcowaniu z Panem, próbujmy oddać się bez wyrachowania swoim bliskim, świadcząc im choćby drobne przysługi, otwórzmy swoje serce przed tymi, którzy nas znają i cenią, którym powierzyliśmy kierownictwo duchowe nad sobą.

Dzięki radości uzyskanej od Chrystusa uczynimy wokół siebie wiele dobra. Przekazywanie tej radości innym będzie często jednym z największych dowodów miłości wobec nich. Dzięki tej głębokiej radości wiele osób może spotkać się z Bogiem, starajmy się ją zachować. Najświętsza Maryjo Panno, Przyczyno naszej radości, módl się za nami, pozwól nam iść blisko za Chrystusem, użycz nam łaski, byśmy się nie odwracali od Niego nawet w najdrobniejszych codziennych sprawach.



[1] Benedykt XVI, Homilia, 24 IV 2005.
[2] Św. Jan Paweł II, enc. Veritatis Splendor, 18.
[3] Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 24.
[4] Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, II-II, zag. 28, art. 4.
[5] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 44.
[6] Św. Bazyli Wielki, w: Catena aurea.
Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności