szukaj
Wyślij rozważanie na email
:
Rozważania na każdy dzień

wtorek, 02 czerwca 2020

Dziewiąty Tydzień Zwykły – Wtorek
74. ODDAĆ CESARZOWI CO CESARSKIE

1. Sprawa płacenia podatku Cezarowi. Niezależność wspólnoty politycznej i Kościoła.
2. Oddać Cezarowi co cesarskie. Przykładne wypełnianie obowiązków życia publicznego w duchu chrześcijańskim.
3. Oddać Bogu co boskie. Miłość Boga i bliźnich oraz przyładne wypełnianie obowiązków.

74.1 Dzisiejsza Ewangelia powiada, że do Jezusa przyszli faryzeusze, chcąc podchwycić Go w mowie, aby mieć Go o co oskarżyć. W tym celu zapytali obłudnie, czy wolno płacić podatek cezarowi. Chodziło o podatek, jaki wszyscy Żydzi powinni byli płacić Rzymowi...
     więcej..

środa, 03 czerwca 2020

Dziewiąty Tydzień Zwykły – Środa
75. ZMARTWYCHWSTANIE CIAŁA

1. Prawda o zmartwychwstaniu w Starym i Nowym Testamencie.
2. Cechy ciał po zmartwychwstaniu. Troska o zdrowie i godność ciała.
3. Jedność duszy i ciała. Ciała ludzkie jako członki Chrystusa.

75.1 Podeszli do Jezusa saduceusze, którzy nie wierzyli w zmartwychwstanie, chcąc wprawić Go w zakłopotanie. Według dawnego prawa Mojżeszowego, jeżeli mężczyzna umierał nie pozostawiając dzieci, jego brat winien był dopełnić obowiązku lewiratu...
     więcej..

czwartek, 04 czerwca 2020

Czwartek po Zesłaniu Ducha Świętego
44. JEZUSA CHRYSTUSA,
NAJWYŻSZEGO i WIECZNEGO KAPŁANA

           1. Jezus Najwyższym Kapłanem na zawsze.
           2. Kapłańska dusza wszystkich chrześcijan. Godność kapłaństwa.
           3. Kapłan narzędziem jedności.

44.1 .. .List do Hebrajczyków dokładnie określa kapłana, mówiąc, że jest on spomiędzy ludzi brany, dla ludzi jest ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Dlatego kapłan, jako pośrednik między Bogiem i ludźmi, jest ściśle związany ze składaną Ofiarą...

     więcej..

piątek, 05 czerwca 2020

Dziewiąty Tydzień Zwykły – Piątek

77. ANIOŁ STRÓŻ

1. Pomoc Archanioła Rafała udzielona Tobiaszowi. Stała obecność Anioła Stróża.
2. Nabożeństwo do Anioła Stróża. Jego pomoc w zwyczajnym życiu i w apostolstwie.

3. Obcowanie i przyjaźń z Aniołem Stróżem.

77.1 Oprócz stworzenia świata widzialnego i człowieka Bóg zechciał także rozlać swą dobroć, powołując do istnienia anioły – stworzenia czysto duchowe o bardzo wysokim stopniu doskonałości. Aniołowie, czyste duchy, pozbawione elementu materialnego i cielesnego, są najdoskonalszymi stworzeniami.

     więcej..

sobota, 06 czerwca 2020

Dziewiąty Tydzień Zwykły – Sobota
78. WARTOŚĆ DROBNYCH RZECZY

1. Wdowi grosz. Rzeczywista wartość rzeczy i uczynków.
2. Miłość nadaje wartość temu, co małe i nieznaczące. Wierność w rzeczach małych.

3. Świętość utkana z drobiazgów. Wzrastanie w cnotach.

78.1 W Ewangelii z Mszy świętej, św. Marek opowiada, jak Jezus usiadł w świątyni naprzeciw skarbony i przypatrywał się ludziom wrzucającym do niej drobne pieniądze. Działo się to w jednym z przedsionków, zwanym Pokojem skarbu lub salą ofiar, w czasie, gdy bliskie już były dni Męki.

     więcej..

niedziela, 07 czerwca 2020

Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego
45. NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY

UROCZYSTOŚĆ

1. Objawienie tajemnicy Trójcy Świętej.
              2. Obcowanie z każdą z Osób Boskich.
              3. Modlitwa do Przenajświętszej Trójcy.

45.1 ...Po upamiętnieniu tajemnic zbawienia ... liturgia przedkłada nam centralną tajemnicę naszej wiary: Najświętszą Trójcę, źródło wszystkich darów i łask, niewypowiedzianą tajemnicę wewnętrznego życia Boga.

     więcej..

Piętnasty Tydzień Zwykły – Sobota
27. TRZCINY NADŁAMANEJ NIE ZŁAMIE

1. Jezus - „Sługa Pański”. Łagodność i miłosierdzie Chrystusa.
2. Jezus nikogo nie uważa za straconego. Pomaga nam, chociaż zgrzeszyliśmy.
3. Nasza postawa wobec innych powinna być pełna współczucia, wyrozumiałości i miłosierdzia.

27.1 Dzisiejsza Ewangelia (Mt 12, 14-21) ukazuje nam Jezusa, który oddalił się od faryzeuszy, gdyż ci odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Chociaż usunął się w bezpieczne miejsce – może do Galilei – wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz zabronił im surowo, żeby Go nie ujawniali. Przy tej okazji św. Mateusz, natchniony przez Ducha Świętego, wskazuje na spełnienie się proroctwa Izajasza o Słudze Jahwe, które szczegółowo wymienia określone cechy Mesjasza-Jezusa: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi [ledwo] tlejącego się knotka (Iz 42, 1-3).

Izajasz zapowiada Mesjasza nie jako króla zdobywcę, lecz sługę i uzdrowiciela. Jego posłannictwo będzie cechować łagodność, wierność i miłosierdzie. Ewangelia zaznacza, że to proroctwo się spełnia. Łagodność, słodycz i miłosierdzie Mesjasza Izajasz przedstawia za pomocą dwóch bardzo pięknych obrazów. Trzcina nadłamana i ledwo tlejący się knotek uosabiają wszelkiego rodzaju nędze, cierpienia i boleści. Nie złamie trzciny nadłamanej, ale pochyli się nad nią i z wielką troską ją wyprostuje i doda jej brakującej siły i życia. Podobnie nie zagasi ledwo tlejącego się knotka, lecz zastosuje wszystkie środki, żeby na nowo jasno przyświecał. Taka jest postawa Jezusa wobec ludzi.

W życiu codziennym często mówimy o chorym, że na jego cierpienie „nie ma lekarstwa” i jego wyzdrowienie uważa się za niemożliwe. W życiu duchowym tak nie jest: Jezus jest Lekarzem, który ludzi chorych na duszy nigdy nie uważa za straconych. Nikogo nie uważa za nieuleczalnie chorego. Człowiek najbardziej zatwardziały w grzechu, który upadł wiele razy i popełnił bardzo wielkie grzechy, nigdy nie zostaje opuszczony przez Nauczyciela. Także dla niego posiada On uzdrawiające lekarstwo. W każdym człowieku widzi zawsze istniejącą w duszy zdolność do nawrócenia. Jego cierpliwość i jego miłość nie pozwalają nikomu zginąć. Czy pozwolimy na to my sami? A jeśli na nieszczęście kiedyś znajdziemy się w tej smutnej sytuacji, czy mamy nie ufać Temu, który o sobie powiedział, że przybył, aby szukać i zbawiać to, co zginęło?

Taką trzciną nadłamaną była Maria Magdalena, dobry łotr i kobieta cudzołożna. Jezus umacnia Piotra zrozpaczonego z powodu zaparcia się Go podczas tej najsmutniejszej nocy. Nie domaga się od niego przyrzeczenia, iż Go więcej nie zdradzi. Pyta go jedynie: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? (J 21, 16). Z tym pytaniem zwraca się także do nas wszystkich, ponieważ nie zawsze jesteśmy wierni. Czy miłujesz Mnie? Każda spowiedź jest również i nade wszystko aktem miłości. Zastanówmy się, jaka jest nasza miłość, jak odpowiadamy na to pytanie, które kieruje do nas Pan.

27.2 Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi [ledwo] tlejącego się knotka. Miłosierdzie Jezusa wobec ludzi, pomimo ich niewdzięczności, sprzeciwów i nienawiści nie osłabło ani na chwilę. Jego miłość do ludzi jest głęboka, ponieważ On troszczy się o dusze, aby za pomocą różnych skutecznych środków doprowadzić je do życia wiecznego. Ta miłość jest powszechna, ogromna i rozciąga się na wszystkich. On jest Dobrym Pasterzem wszystkich dusz, wszystkie je zna i każdą wzywa po imieniu. Nie pozwala żadnej zagubić się w górach. Oddaje swoje życie za każdego mężczyznę i za każdą kobietę. Kiedy ktoś się oddala, spieszy mu z pomocą, aby go zawrócić. A jeśli Go ktoś obraził, stara się przyciągnąć go do swego miłosiernego Serca. Nie depce nadłamanej trzciny, nie przełamuje jej do końca i nie wyrzuca, ale z jak największą troską wyprostowuje ją i umacnia.

Co mówi tym, którzy są złamani przez grzech, którzy nie dają już światła, ponieważ zgasł boski płomień w ich duszy? Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28). „Lituje się nad wielką nędzą, do której doprowadził ich grzech; prowadzi ich do skruchy i nie potępia surowo. Jest jak ojciec syna marnotrawnego obejmujący tego nieszczęśnika, który upadł. On sam przebacza kobiecie cudzołożnej, którą ludzie chcą ukamienować. Przyjmuje skruchę Marii Magdaleny i natychmiast otwiera przed nią tajemnicę swego wewnętrznego życia. Rozmawia o życiu wiecznym z Samarytanką pomimo jej złego prowadzenia się. Obiecuje niebo dobremu łotrowi. W Nim rzeczywiście spełniają się słowa Izajasza: Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi [ledwo] tlejącego się knotka”[1].

Nikt tak nas nie kochał i nie będzie kochał jak Chrystus. Nikt nas lepiej nie zrozumie. Kiedy uczniowie z Koryntu byli podzieleni i jedni mówili „ja jestem Pawła”, „ja Apollosa”, a inni „ja jestem Kefasa”, „a ja Chrystusa”, św. Paweł napisze im: Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? (1 Kor 1, 13). To jest największy argument.

Nie możemy nigdy rozpaczać. Bóg chce, abyśmy byli święci, dlatego swoją moc i opatrzność oddaje w służbę miłosierdzia. Nie powinniśmy tracić czasu zapatrzeni w swoją nędzę, tracąc sprzed oczu Boga, ulegając zniechęceniu z powodu swoich wad, poddając się pokusie, wołając: „po co dalej walczyć, skoro tak nagrzeszyłem, tak bardzo obraziłem Pana?” Powinniśmy ufać w miłość i w moc naszego Ojca, Boga i Jego Syna posłanego na świat, aby nas odkupił i umocnił.

Jakież to szczęście dla nas, iż możemy dzisiaj czuć się przed Panem jak trzcina nadłamana, która potrzebuje tyle troski lub jak knotek, który wydaje mały płomień i potrzebuje oliwy miłości Bożej, aby świecił tak, jak Pan tego chce! Nie traćmy nigdy nadziei, jeśli czujemy się słabi i nędzni. Pan nas nie opuszcza! Wystarczy, byśmy zastosowali te wszystkie środki, które On nam podsuwa i nie odrzucali ręki, którą do nas wyciąga.

27.3 Ta łagodność i miłosierdzie Jezusa dla słabych wytyczają drogę, którą należy iść, żeby doprowadzić naszych przyjaciół do Boga, gdyż w Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą (Mt 12, 21). Chrystus jest zbawczą nadzieją świata.

Nie możemy się dziwić niewiedzy, błędom, zatwardziałości i oporom, które tylu ludzi stawia na swojej drodze do Boga. Nasza stała postawa wobec nich winna polegać na szacunku do wszystkich, wyrozumiałości i cierpliwości. Gdyż „trzcinę nadłamaną łamie ten, kto nie podaje ręki grzesznikowi ani nie dźwiga ciężaru swego brata. A gasi knotek o małym płomyku ten, kto pogardza tymi, którzy żywią w swoim sercu pewną iskierkę wiary”[2].

Nasi przyjaciele, z którymi spotykamy się przy różnych okazjach, winni znajdować w nas silne oparcie dla swojej wiary. Dlatego powinniśmy zbliżyć się do ich słabości, aby stała się mocą. Spoglądajmy na nich oczyma miłosierdzia, jak patrzy na nich Chrystus: z wyrozumiałością, z prawdziwym szacunkiem, przyjmując światłocienie, które tworzą ich wzloty i upadki. Z jednej strony winniśmy pamiętać, że „służenie innym dla Chrystusia wymaga, abyśmy byli bardzo ludzcy (...). Powinniśmy rozumieć wszystkich, powinniśmy współżyć ze wszystkimi, powinniśmy usprawiedliwiać wszystkich, powinniśmy wszystkim przebaczać. Nie będziemy mówić, że to, co jest niesprawiedliwe, jest sprawiedliwe, że obraza Boga nie jest obrazą Boga, że to, co zle, jest dobre. Ale na zło nie odpowiemy złem, lecz jasną doktryną i dobrym czynem: topiąc zło w obfitości dobra (por. Rz 12,21). W ten sposób Chrystus będzie królować w naszej duszy i w duszach wszystkich, którzy nas otaczają”[3]”. Tak wielkie są owoce tej podwójnej postawy – wyrozumiałości i męstwa – zarówno dla nas samych, jak i dla bliźnich, że wiele wart jest wysiłek dostrzegania duszy w tych ludziach, z którymi codziennie się stykamy, widzenia ich potrzeb tak, jak widział je Pan. Nie wystarczy cenić ludzi wybitnych, dlatego że są wybitni, a ludzi dobrych, dlatego że są dobrzy. Winniśmy cenić każdego człowieka, słabego, ignoranta, niewykształconego i najbardziej ciemnego. Będzie to możliwe tylko wtedy, kiedy w świetle naszych poglądów człowiek jest przedmiotem szacunku. Chrześcijanin wie, że każdy człowiek jest obrazem Boga, że posiada duszę nieśmiertelną i że Chrystus za niego umarł. Częste rozpamiętywanie tej prawdy pomoże nam w tym, byśmy nie odsuwali się od innych, zwłaszcza kiedy ich wady, brak wychowania i złe postępowanie są oczywiste. Jeżeli będziemy naśladować Chrystusa, nigdy nie złamiemy nadłamanej trzciny. Jak dobry Samarytanin z przypowieści, winniśmy podejść do rannego, opatrzyć jego rany i ulżyć jego cierpieniu balsamem naszej miłości. Kiedyś usłyszymy z ust Pana te słodkie słowa: „To, co uczyniłeś jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnie uczyniłeś” (por. Mt 25,40).

Najświętsza Maryja Panna zna najlepiej tajemnicę miłosierdzia Bożego. Zna jego cenę i jego ogrom. W tym znaczeniu nazywamy Ją także Matką Miłosierdzia, Matką Miłosierdzia Bożego. Zwróćmy się do Niej na zakończenie naszego rozmyślania, pewni, iż zawsze poprowadzi nas do Jezusa i nakłoni nas, byśmy byli, jak Jej Syn, wyrozumiali i miłosierni.



[1] R. Garrigou-Lagrange OP, El Salvador, Madrid 1972, s. 322.
[2] Św. Hieronim, w: Catena aurea.
[3] Św. Josemaría Escrivá, To Chrystus przechodzi, 182.
Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności